AKTUALNOśCI

Legia Warszawa zainteresowana skrzydłowym reprezentacji Algierii!

Legia Warszawa dopiero się rozkręca w zimowym oknie: po ruchu, który zabezpiecza bramkę, w klubie coraz wyraźniej widać plan na kolejne wzmocnienia. I wygląda na to, że na liście życzeń pojawiło się nazwisko z „większą metką”, niż mogłoby się wydawać — skrzydłowy, za którego w przeszłości zapłacono aż siedem milionów euro.

Legia Warszawa na rynku: po bramkarzu czas na ofensywę

Stołeczny klub jak dotąd dopiął jeden transfer. Do zespołu dołączył Otto Hindrich, który ma rywalizować o miejsce w składzie z Kacprem Tobiaszem. To ruch porządkujący sytuację między słupkami, ale nie taki, który kończy temat wzmocnień — zwłaszcza że nowy trener ma ambicję, by podnieść jakość przede wszystkim w ataku.

Wciąż przewija się wątek sprowadzenia nowego napastnika. W tym kontekście pojawiało się już nazwisko Rafała Adamskiego z Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Legia ma jednak patrzeć szerzej, bo same polskie opcje nie muszą wystarczyć, jeśli celem jest szybkie podkręcenie liczb w ofensywie.

Billal Brahimi na radarze Legii: skrzydłowy z doświadczeniem

Równolegle do poszukiwań „dziewiątki” warszawski klub ma analizować temat Billala Brahimiego. To 25-letni zawodnik kojarzony głównie z grą na skrzydle, ale potrafiący odnaleźć się także bliżej środka — nawet jako wysunięty napastnik, jeśli wymaga tego ustawienie. Z punktu widzenia Legii taka elastyczność jest cenna, bo pozwala budować warianty bez konieczności robienia trzech transferów na raz.

Brahimi ma za sobą epizody w kilku znanych klubach i ligowe obycie, które daje pewną gwarancję piłkarskiego poziomu. W przeszłości był związany m.in. z Angers, Stade Reims i OGC Nice. To właśnie Nice miało wyłożyć za niego kwotę rzędu siedmiu milionów euro — co pokazuje, że w pewnym momencie był postrzegany jako zawodnik z realnym potencjałem na dużą piłkę.

Santos i problem z przebiciem się do składu

We wrześniu trafił do Santosu, ale jego pobyt w tym klubie jak dotąd nie ułożył się po myśli ani zawodnika, ani drużyny. Zamiast regularnej gry pojawiła się marginalna rola, przez co Brazylijczycy mają być otwarci na rozstanie. W praktyce oznacza to, że Legia mogłaby negocjować z pozycji „okazji rynkowej” — bo gdy zawodnik nie łapie minut, klub częściej szuka oszczędności i wyjścia z tematu.

Legia nie jest jedyną stroną, która ma spoglądać w kierunku Brahimiego. W grze ma być również Vancouver Whitecaps, co może podbić stawkę i zmusić Warszawę do szybszego działania, jeśli temat rzeczywiście jest traktowany poważnie.

Statystyki i kontrakt: mało gry, dłuższa umowa

Od momentu przenosin do Ameryki Południowej reprezentant Algierii zanotował tylko jeden występ, co dobrze obrazuje skalę problemu z minutami. Jednocześnie ma ważny kontrakt do 31 grudnia 2026 roku, więc potencjalny transfer wymagałby porozumienia z Santosem, a nie tylko dogadania warunków indywidualnych.

Taki ruch byłby typowym transferem z kategorii „wysokie ryzyko – wysoka nagroda”. Jeśli Brahimi złapie rytm, Legia może dostać zawodnika, który wnosi szybkość, drybling i możliwość gry na kilku pozycjach z przodu. Jeśli jednak problem leży głębiej niż brak minut, Warszawa mogłaby wpakować się w kolejny projekt „do odbudowy”. Dlatego kluczowe byłoby nie samo nazwisko, ale pomysł na jego wykorzystanie — i jasny plan, jak wycisnąć z niego to, za co kiedyś płacono tak duże pieniądze.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY