Maja Chwalińska wciąż nie budzi się z paryskiego snu. Polska kwalifikantka pokonała Annę Kalinską 7:6(3), 6:3 i awansowała do półfinału Rolanda Garrosa. To wynik, który jeszcze niedawno brzmiał jak odważna fantazja, a teraz jest faktem zapisanym na jednym z najważniejszych kortów świata.
Maja Chwalińska w półfinale Rolanda Garrosa
Chwalińska rozpoczęła tegoroczny turniej od kwalifikacji, ale z każdym kolejnym meczem coraz mocniej udowadniała, że w Paryżu nie znalazła się przypadkiem. Po przejściu eliminacji zaczęła imponujący marsz w głównej drabince. Pokonała Qinwen Zheng, Elise Mertens, Marię Sakkari oraz Diane Parry, a zwycięstwo nad faworytką gospodarzy na korcie Philippe’a Chatriera tylko zwiększyło apetyt na kolejne sukcesy.
W ćwierćfinale czekała na nią Kalinska, czyli 24. zawodniczka światowego rankingu i tenisistka rozstawiona z numerem 22. Rosjanka wcześniej wygrała trudny mecz z Anastazją Potapową, która po drodze wyeliminowała obrończynię tytułu Coco Gauff. Faworytką była więc rywalka, ale Chwalińska już wcześniej pokazała, że w Paryżu nie przejmuje się hierarchią.
Pierwszy set pełen zwrotów akcji
Spotkanie zaczęło się dla Polki nerwowo. Chwalińska prowadziła 40:15 przy własnym serwisie, ale Kalinska odrobiła straty i przełamała już w pierwszym gemie. Odpowiedź przyszła natychmiast. Polka świetnie przeczytała zamiary przeciwniczki, wykorzystała moment zawahania i błyskawicznie odzyskała stratę.
Później Chwalińska weszła na znakomity poziom. Wygrała gema serwisowego do zera, dołożyła kolejne przełamanie i prowadziła 3:1. Przy stanie 5:1 serwowała po zwycięstwo w secie, ale wtedy Kalinska podniosła jakość gry. Rosjanka zaczęła mocniej dyktować tempo, ograniczyła błędy i doprowadziła do remisu 5:5.
Tie-break pokazał siłę Polki
Chwalińska zdołała jednak zatrzymać trudny moment. Pierwszą partię rozstrzygnął tie-break, w którym początkowo walka była bardzo wyrównana. Po zmianie stron Polka zaczęła korzystać z warunków i rozgrywać akcje z ogromną dojrzałością. W długich wymianach wyglądała lepiej fizycznie, a rywalka stopniowo traciła pewność.
Końcówka tie-breaka była popisem Chwalińskiej. Polka wytrzymała presję, narzuciła własny rytm i wygrała pierwszego seta 7:6(3). Po wcześniejszej stracie wysokiej przewagi taki finisz miał ogromne znaczenie. Pokazał, że kwalifikantka nie tylko gra świetny tenis, ale też potrafi odbudować się mentalnie w najtrudniejszym momencie.
Kalinska nie znalazła odpowiedzi
Drugi set zaczął się od dobrego gema Kalinskiej, ale Chwalińska szybko przejęła kontrolę. Najpierw pewnie utrzymała podanie, a chwilę później przełamała rywalkę mimo kilku nieudanych skrótów. Rosjanka coraz częściej szukała szybkich rozwiązań, popełniała błędy i traciła cierpliwość.
Polka prowadziła 4:1, a choć później straciła serwis, nie pozwoliła rywalce wrócić do meczu. Natychmiast odpowiedziała kolejnym przełamaniem i miała szansę zamknąć spotkanie przy własnym podaniu. Kalinska jeszcze się obroniła, ale to tylko opóźniło rozstrzygnięcie.
Chwalińska zagra o finał w Paryżu
Chwalińska zakończyła mecz przy returnie. Wygrała 7:6(3), 6:3 i awansowała do półfinału Rolanda Garrosa, osiągając największy sukces w karierze. Jej droga od kwalifikacji do najlepszej czwórki turnieju wielkoszlemowego jest jedną z najpiękniejszych historii tegorocznej edycji.
W meczu o finał Polka zmierzy się z Dianą Sznaider albo Aryną Sabalenką. Niezależnie od nazwiska rywalki, Chwalińska już dokonała czegoś wyjątkowego. W Paryżu pokazała odwagę, odporność i tenis, który pozwala wierzyć, że ten turniej może potrwać dla niej jeszcze dłużej.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY