Spotkanie Maroka z Haiti w ramach mistrzostw świata przeszło do historii jako przykład spokojnej gry, podczas której afrykańska drużyna zapewniła sobie awans do fazy pucharowej. Mimo iż zwycięstwo Maroka nad Haiti było bardziej formalnością, mecz przyniósł sporo emocji, szczególnie dzięki nieoczekiwanej walce drużyny z Karaibów.
Maroko pewne awansu do fazy pucharowej
Mecz pomiędzy Marokiem a Haiti odbył się w atmosferze, gdzie wynik był już niemal przesądzony. Maroko było pewne awansu i pozwoliło sobie na rotacje w składzie w starciu z teoretycznie najsłabszym rywalem w grupie. Ich trener, świadom intensywności turnieju, zdecydował się na odpoczynek dla kluczowych zawodników, a jego piłkarze wyraźnie grali oszczędnie, nie forsując tempa, aby osiągnąć planowany wynik.
Zwycięstwo w meczu było głównie formalnością dla zespołu Mohameda Ouahbiego, który myśląc już o fazie pucharowej, postanowił oszczędzać energię. Prawdziwa forma Maroka ujawniona została już wcześniej w meczu z Brazylią, co czyniło wynik spotkania z Haiti niemal pewnym. Mimo mniejszego zaangażowania, Maroko osiągnęło swoje cele, zapewniając sobie awans.
Waleczna postawa Haiti pomimo porażki
Spotkanie rozpoczęło się przez długi czas bez bramek, mimo wyraźnej przewagi afrykańskiego zespołu. Na drodze Marokańczyków kilkukrotnie stawał Johny Placide, bramkarz drużyny z Karaibów, który pożegnał się w ten sposób z reprezentacją. Choć Maroko miało wiele sytuacji bramkowych, nie potrafiło zdobyć gola, co zemściło się, gdy Haiti pierwsze otworzyło wynik.
Lenny Joseph zaliczył udaną akcję, której rezultat został jednak przypisany jako samobójczy gol Bono, bramkarza Maroka. W pierwszej połowie Maroko ponownie odpowiedziało, a Achraf Hakimi zdołał wyrównać rezultat po dobitce strzału El Khannoussa. Chwilę później Wilson Isidor z Haiti zdobył piękną bramkę z dystansu, co zostało docenione nawet przez kibiców Marokańczyków.
Rozwój meczu i ostateczne zwycięstwo Maroka
Tuż przed przerwą Hakimi ponownie zabłysnął, kiedy to podał idealnie do Ismaela Salibariego, który skutecznie zakończył pierwszą połowę przy stanie 2:2. Mimo przewagi w liczbie strzałów na korzyść Maroka, górą była skuteczność Haiti, które zaskoczyło afrykański zespół swoją determinacją.
Druga połowa była już bardziej kontrolowana przez Marokańczyków, którzy chcieli zwyciężyć dzięki swoim umiejętnościom bez nadmiernego wysiłku fizycznego. Pomimo przewagi technicznej grali spokojnie, wiedząc, że muszą zachować siły na kolejne etapy turnieju.
Ataki na bramkę Haiti były nieustanne, chociaż nie przynosiły natychmiastowych efektów. Wreszcie po rzucie rożnym, Rahimi zdołał przyjąć piłkę w polu karnym i skutecznie umieścił ją w siatce, dając swojej drużynie prowadzenie. Kontrolując spotkanie, Maroko nie zmieniło swojego spokojnego podejścia do gry.
Lekkie podsumowanie i wnioski selekcjonera
Na końcu meczu Maroko udało się jeszcze poprawić wynik – Rahimi po udanej akcji wyłożył piłkę Yassine’owi, który ustalił końcowy wynik na 4:2. Po tym spotkaniu selekcjoner Maroka mógł z dumą patrzeć na grę swojej drużyny, ciesząc się pewnym awansem oraz wciąż dobrą atmosferą w zespole.
Decyzje personalne dotyczące dwóch pierwszych meczów turnieju okazały się słuszne, z czego zadowolony był szkoleniowiec Maroka, choć niektórzy nowi zawodnicy nie spełnili oczekiwań. Z drugiej strony, Haiti mimo trzech porażek, opuszcza mistrzostwa w dobrym stylu, zbierając uznanie za nieustępliwość i ambitną postawę przeciwko znacznie silniejszej drużynie.