Jean-Pierre Nsame miał w Legii Warszawa trudny początek, później pokazał, że potrafi dawać drużynie gole, a teraz jego sytuacja znów się komplikuje. Kameruński napastnik rozmawia z klubem o nowej umowie, ale ostatnie wybory Marka Papszuna mogą przesądzić o rozstaniu.
Jean-Pierre Nsame nie od razu przekonał Legię
Nsame trafił do Legii latem ubiegłego roku i szybko znalazł się w trudnym położeniu. Gonçalo Feio nie widział dla niego miejsca w swoich planach, przez co transfer napastnika zaczął wyglądać na poważne rozczarowanie.
Sytuacja zmieniła się dopiero po przyjściu Edwarda Iordănescu. To u niego Kameruńczyk otrzymał prawdziwą szansę i potrafił ją wykorzystać. Na początku sezonu 2025/2026 stał się najskuteczniejszym zawodnikiem warszawskiej drużyny.
Kontuzja zatrzymała najlepszy moment napastnika
W chwili, gdy Nsame zaczynał budować mocniejszą pozycję, przytrafił mu się poważny uraz. Latem zerwał ścięgno Achillesa i musiał pauzować przez kilka miesięcy.
Do gry wrócił wiosną, ale nie odzyskał już dawnego miejsca w hierarchii. Marek Papszun częściej stawiał ostatnio na Rafała Adamskiego oraz Miletę Rajovicia, a Nsame pojawiał się nawet w trzecioligowych rezerwach.
Czy Nsame odejdzie z Legii Warszawa?
Przyszłość napastnika stanęła pod dużym znakiem zapytania. Legia rozpoczęła rozmowy w sprawie nowej umowy, lecz sportowa sytuacja zawodnika nie sprzyja szybkiemu porozumieniu.
Jeśli Papszun dalej będzie opierał atak na duecie Adamski–Rajović, Nsame może uznać, że najlepszym rozwiązaniem będzie odejście. Zwłaszcza że przy swojej skuteczności powinien szukać miejsca, w którym dostanie regularną grę.
Liczby Nsame nadal robią wrażenie
Mimo problemów zdrowotnych i ograniczonego czasu na boisku Nsame zdążył pokazać konkrety. W tym sezonie rozegrał 14 oficjalnych meczów w pierwszym zespole Legii, zdobył siedem bramek i dołożył jedną asystę.
To dorobek, który nie pozwala łatwo skreślić napastnika. Legia musi więc zdecydować, czy chce zatrzymać zawodnika z instynktem strzeleckim, czy postawić na nowe rozwiązania w ataku. Najbliższe tygodnie mogą przesądzić, czy historia Nsame przy Łazienkowskiej zakończy się szybciej, niż jeszcze niedawno zakładano.