W Pogoni Szczecin zakończono jeden z najbardziej kłopotliwych wątków kadrowo-kontraktowych ostatnich miesięcy. Renyer nie figuruje już na liście płac, co ma być konsekwencją ugody zawartej między zawodnikiem a klubem. Jeszcze przed świętami właściciel Pogoni sygnalizował, że strony doszły do porozumienia i rozstanie ma zostać sformalizowane z początkiem 2026 roku.
Transfery z „dziwnego” okienka: Luizão, Rojas i Renyer
Renyer był jednym z trzech piłkarzy ściągniętych do Pogoni w środku poprzedniego sezonu w okolicznościach, które do dziś budzą wśród kibiców sporo pytań. W tej samej paczce pojawili się Luizão oraz Benjamín Rojas, ale ich historie w Szczecinie skończyły się szybko. Luizão trafił do klubu na wypożyczenie, rozegrał zaledwie kilka spotkań i wrócił do macierzystej drużyny, a następnie przeniósł się do Brazylii. Rojas z kolei nie przebił się do pierwszego zespołu, zaliczył epizody w rezerwach i ostatecznie opuścił klub, znajdując nowego pracodawcę w Portugalii.
Minimalny wkład sportowy, ogromne ryzyko finansowe
Po odejściach pozostałych Renyer został w Pogoni jako jedyny z tej trójki, ale jego pobyt nie miał realnego wpływu na wyniki. Zaliczył tylko krótki epizod w drugim zespole, a przez większość czasu był wyłączony z gry z powodu problemów zdrowotnych. Największy problem polegał jednak nie na boisku, tylko na papierze: w umowie miały znaleźć się zapisy wyjątkowo korzystne dla zawodnika, które w razie zerwania kontraktu przez klub mogły oznaczać konieczność wypłaty wielomilionowego odszkodowania.
Zarzuty wobec poprzednich władz: umowa bez badań i „niespodzianki” w dokumentach
Obecne kierownictwo klubu wskazywało, że kontrakt został podpisany w czasie działania wcześniejszego zarządu, a przy analizie dokumentów miały wychodzić kolejne niepokojące szczegóły. W narracji właściciela Pogoni kluczowym elementem było to, że sprawa miała zostać przeprowadzona bez standardowych zabezpieczeń, a sam klub przez długi czas funkcjonował z ryzykiem kosztownego sporu.
Najważniejsze z perspektywy Szczecina jest to, że konflikt zakończył się porozumieniem. Zawodnik miał zgodzić się na wcześniejsze rozwiązanie współpracy oraz zrezygnować z ewentualnych roszczeń wynikających z zapisów umowy. Dzięki temu klub uniknął scenariusza, w którym sprawa kończy się walką prawną i wielkimi kosztami.
Brak oficjalnego komunikatu: możliwe, że klub nie będzie wracał do tematu
Wciąż nie pojawiło się klasyczne oświadczenie w tej sprawie i możliwe, że Pogoń nie uzna tego za konieczne. To wątek, który sportowo praktycznie nie istnieje, a bez wcześniejszych informacji od właściciela pewnie przeszedłby niezauważony. Tym bardziej że pierwotnie kontrakt Renyera miał obowiązywać jeszcze długo, aż do końcówki sezonu 2027/28.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY