Widzew Łódź walczy o utrzymanie w Ekstraklasie, ale napięcie nie ogranicza się do boiska. W klubie ma narastać spór między głównymi udziałowcami, Robertem Dobrzyckim i Tomaszem Stamirowskim. W tle są pieniądze, transfery, komunikacja i pytanie, kto naprawdę kontroluje sytuację przy alei Piłsudskiego.
Widzew Łódź z konfliktem na szczycie
Robert Dobrzycki i Tomasz Stamirowski są obecnie najważniejszymi akcjonariuszami Widzewa Łódź. Po transakcji z kwietnia 2025 roku większa władza w klubie znalazła się po stronie Dobrzyckiego, natomiast Stamirowski pozostał mniejszościowym udziałowcem z pakietem siedmiu procent akcji.
Relacje między nimi mają być coraz trudniejsze. Stamirowski ma krytycznie oceniać sposób zarządzania klubem, zwłaszcza decyzje podejmowane poza boiskiem.
Spór o pieniądze i transfery
Największe wątpliwości dotyczą finansów. Mniejszościowy udziałowiec ma zarzucać obecnym władzom brak odpowiedniej kontroli nad wydatkami. Chodzi zarówno o kwoty płacone za transfery, jak i wysokie pensje dla sprowadzanych piłkarzy.
Dwa ostatnie okna transferowe stały się dla Stamirowskiego argumentem, że klub wydaje zbyt dużo i potrzebuje większej przejrzystości. Problem jest tym większy, że mimo ogromnych inwestycji Widzew znajduje się w strefie spadkowej.
Formalny sprzeciw podczas walnego zgromadzenia
W marcu firma Troodon, należąca do Stamirowskiego, miała zgłosić formalny sprzeciw wobec działań spółki RD Sports Roberta Dobrzyckiego. Sednem sprawy ma być dostęp do konkretnych informacji finansowych.
Stamirowski oczekuje danych dotyczących deficytu klubu, wpływu nowej emisji akcji na zadłużenie, planowanego wykorzystania kolejnych środków oraz pożyczek zaciąganych przez Widzew.
Dobrzycki odpiera zarzuty
Dobrzycki nie zgadza się z krytyką. Ma przekonywać, że sytuacja finansowa jest pod kontrolą, a deficyt zostanie pokryty.
Stamirowski z kolei czuje się pomijany i uważa, że jego doświadczenie z wcześniejszych lat mogłoby pomóc klubowi. W jego ocenie problemem jest także słaba komunikacja między udziałowcami.
Widzew walczy o utrzymanie mimo wielkich wydatków
Na trzy kolejki przed końcem sezonu 2025/2026 Widzew Łódź znajduje się w strefie spadkowej. To szczególnie bolesne, bo klub wydał ponad 20 milionów euro na nowych zawodników.
Taka skala inwestycji w polskiej piłce jest wyjątkowa, ale na razie nie przełożyła się na bezpieczeństwo w tabeli. Widzew ma więc jednocześnie kryzys sportowy i napięcie właścicielskie, a oba problemy pojawiły się w najgorszym możliwym momencie.