Anders Thomsen i Mathias Pollestad mieli w weekend walczyć dla swoich reprezentacji w Drużynowych Mistrzostwach Europy, ale zawody w Pardubicach błyskawicznie zamieniły się dla nich w koszmar. Już w jednym z pierwszych wyścigów doszło do groźnie wyglądającego upadku z udziałem obu zawodników Gezet Stali Gorzów. Skutki zdarzenia okazały się na tyle poważne, że ani Duńczyk, ani Norweg nie byli w stanie kontynuować rywalizacji.
Jeszcze dzień wcześniej Thomsen i Pollestad ścigali się w PGE Ekstralidze, a chwilę później mieli do odegrania ważne role w reprezentacyjnych barwach. Terminarz ponownie okazał się bezlitosny, bo po ligowych emocjach obaj musieli szybko przenieść się do Pardubic, gdzie stawką był awans do finału Drużynowych Mistrzostw Europy.
Fatalny początek zawodów w Pardubicach
Turniej w Czechach od początku przyniósł bardzo złe wieści dla gorzowskiego klubu. Thomsen i Pollestad spotkali się na torze już w drugim biegu i właśnie wtedy doszło do niebezpiecznego upadku na pierwszym łuku. Zdarzenie wyglądało bardzo poważnie, dlatego służby medyczne natychmiast pojawiły się na torze.
Na miejscu szybko zjawiły się dwie karetki. Mathias Pollestad zdołał opuścić tor o własnych siłach i wrócić do parku maszyn, ale Anders Thomsen potrzebował natychmiastowej pomocy medycznej i został przewieziony do szpitala. Już wtedy było jasne, że sytuacja obu zawodników budzi duży niepokój.
Dania i Norwegia osłabione po kraksie
Po badaniach potwierdzono, że zarówno Thomsen, jak i Pollestad nie pojadą już w dalszej części zawodów. To oznaczało poważny problem nie tylko dla nich samych, ale też dla reprezentacji Danii i Norwegii, które musiały walczyć o korzystny wynik w mocno osłabionych składach.
Nieobecność dwóch ważnych zawodników w tak krótkim turnieju ma ogromne znaczenie. W zawodach drużynowych każda strata może przesądzić o końcowym układzie tabeli, a w Pardubicach stawką było przecież miejsce w finale DME, gdzie na rywali czekała już Polska.
Złe wieści dla Gezet Stali Gorzów
Niepokój w Pardubicach szybko przeniósł się też do Gorzowa. Dla Gezet Stali to wyjątkowo niekorzystny scenariusz, bo mowa o dwóch bardzo istotnych ogniwach zespołu. Thomsen i Pollestad dzień wcześniej należeli do zawodników, którzy pomogli gospodarzom nawiązać wyrównaną walkę z Betard Spartą Wrocław.
Spotkanie zakończyło się minimalną porażką gorzowian 44:46, ale występ obu żużlowców dawał kibicom podstawy do ostrożnego optymizmu przed kolejnymi meczami. Tym bardziej sobotni upadek wywołał duże obawy o ich dyspozycję w najbliższych dniach i tygodniach.
Są pierwsze informacje o stanie zdrowia Pollestada
Po zakończeniu zawodów pojawiła się aktualizacja dotycząca Mathiasa Pollestada. Do Stali dotarły informacje przekazane przez mamę zawodnika, z których wynika, że Norweg doznał jedynie lekkich stłuczeń. To oznacza, że w jego przypadku skończyło się znacznie lepiej, niż można było przypuszczać tuż po upadku.
Na razie znacznie mniej wiadomo o stanie zdrowia Andersa Thomsena. Brak nowych komunikatów w sprawie Duńczyka sprawia, że w Gorzowie wciąż trzeba czekać na dokładniejsze informacje. Dla klubu i kibiców to właśnie ten wątek pozostaje dziś najważniejszy, bo od diagnozy jednego z liderów może zależeć bardzo wiele w dalszej części sezonu.