Radosław Majewski zakończył drugi etap gry w Zniczu Pruszków. Po spadku klubu do II ligi doświadczony pomocnik zdecydował, że nie będzie kontynuował kariery na trzecim poziomie rozgrywkowym. To koniec ważnego rozdziału dla zawodnika, który właśnie w Pruszkowie rozpoczynał piłkarską drogę.
Radosław Majewski odchodzi ze Znicza Pruszków
Znicz Pruszków oficjalnie poinformował o rozstaniu z Radosławem Majewskim. 39-latek był związany z klubem od stycznia 2024 roku, kiedy wrócił na przedmieścia Warszawy po zakończeniu współpracy z Wieczystą Kraków.
Druga przygoda pomocnika w Zniczu trwała półtora roku. W tym czasie Majewski rozegrał 70 spotkań, zdobył 19 bramek i zanotował 25 asyst. Był jednym z najważniejszych zawodników drużyny i dawał jej doświadczenie, którego trudno szukać u młodszych piłkarzy.
Spadek Znicza zmienił sytuację
Odejście Majewskiego było spodziewane po tym, jak Znicz pożegnał się z I ligą. Klub w kolejnym sezonie będzie występował na trzecim poziomie rozgrywkowym, a pomocnik wcześniej sygnalizował, że nie planuje gry na tym szczeblu.
Mimo wieku zawodnik nadal chce kontynuować karierę. Jego doświadczenie, technika i liczby z ostatnich miesięcy sprawiają, że może wzbudzać zainteresowanie klubów z wyższych lig.
Ważna postać w historii Znicza
Majewski jest szczególnie związany ze Zniczem, bo właśnie tam rozpoczynał piłkarską drogę. W klubie występował jeszcze jako junior, a pierwszą przygodę zakończył jesienią 2006 roku. Później grał między innymi w Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, Polonii Warszawa, Nottingham Forest, Huddersfield Town, Lechu Poznań, Pogoni Szczecin, Western Sydney oraz Wieczystej Kraków.
Ma także na koncie dziewięć występów w reprezentacji Polski. Po latach wrócił do Pruszkowa i znów stał się ważną postacią zespołu, dlatego klub pożegnał go z dużym szacunkiem.
Stal Rzeszów możliwym kierunkiem?
Według doniesień Majewski nie powinien długo czekać na propozycje. Jednym z klubów zainteresowanych współpracą ma być Stal Rzeszów, która występuje w I lidze.
Dla pomocnika byłaby to szansa na dalszą grę na zapleczu Ekstraklasy. Rozstanie ze Zniczem zamyka sentymentalny etap, ale nie musi oznaczać końca kariery jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich pomocników ostatnich lat.