Denis Załęcki znów znalazł się w centrum uwagi po gali Fame MMA 30, ale tym razem nie chodzi wyłącznie o samo zwycięstwo. Po szybkiej wygranej nad Bartoszem Szachtą pojawił się temat rewanżu, który od razu rozgrzał komentarze. Sam zawodnik nie zamknął drzwi przed drugim starciem, jednak jasno zaznaczył, że zgodzi się na nie tylko w ściśle określonych okolicznościach. To sprawia, że sprawa wciąż pozostaje otwarta, choć warunki postawione przez 28-latka są bardzo konkretne.
Podczas weekendowej gali w Gliwicach Denis Załęcki stoczył kolejny pojedynek pod szyldem Fame MMA. Jego rywalem był Bartosz Szachta, a walka została zaplanowana na trzy rundy po trzy minuty w formule K-1. Emocji nie brakowało od pierwszych sekund, bo starcie od razu nabrało bardzo dynamicznego charakteru.
Początek pojedynku okazał się wyjątkowo burzliwy. Tuż po rozpoczęciu walki Załęcki sprowadził przeciwnika do parteru, mimo że nie przewidywały tego zasady tej formuły. W trakcie upadku Szachta doznał urazu, a po wznowieniu walki inicjatywa należała już wyłącznie do jego przeciwnika. Załęcki ruszył do ataku, dwa razy posłał rywala na deski i zakończył pojedynek po zaledwie 97 sekundach.
Denis Załęcki zabrał głos po walce na Fame MMA 30
Po gali temat starcia szybko przeniósł się do mediów społecznościowych. Załęcki odpowiedział na pytania zadawane przez obserwujących na Instagramie, a jedno z nich dotyczyło ewentualnej drugiej walki z Bartoszem Szachtą. To właśnie wtedy padła deklaracja, która od razu odbiła się szerokim echem.
Zawodnik dał do zrozumienia, że sam pomysł rewanżu nie jest dla niego całkowicie wykluczony. Nie oznacza to jednak, że przyjąłby taką propozycję bez zastrzeżeń. Wręcz przeciwnie, zaznaczył, że musiałby zostać spełniony jeden konkretny warunek, bez którego nie widzi sensu ponownego wychodzenia do tego zestawienia.
Jaki warunek postawił Załęcki przed rewanżem?
Według jego deklaracji ewentualny pojedynek mógłby dojść do skutku wyłącznie wtedy, gdy pieniądze zarobione na tej walce zostałyby przekazane na chore dzieci. W ten sposób Załęcki podkreślił, że tylko taki scenariusz mógłby skłonić go do ponownego spotkania z niedawnym przeciwnikiem.
Jednocześnie w bardzo mocny sposób ocenił sportowy poziom Szachty. Dał jasno do zrozumienia, że nie traktuje go jako rywala, z którym chciałby się ponownie mierzyć dla samej sportowej wartości zestawienia. W jego opinii przewaga była na tyle wyraźna, że kolejna walka nie stanowiłaby dla niego żadnego wyzwania i zakończyłaby się podobnie jak pierwsze starcie.
Najważniejsze elementy stanowiska Załęckiego są jasne:
- nie wyklucza drugiej walki,
- zgodziłby się na nią tylko pod jednym warunkiem,
- środki z pojedynku miałyby trafić na pomoc chorym dzieciom,
- nie uważa Szachty za przeciwnika na swoim poziomie.
Załęcki nie zamierza cofać się sportowo
Z wypowiedzi 28-latka wyraźnie wynika, że patrzy na swoją dalszą drogę w freak fightach w kategorii kolejnych, głośniejszych wyzwań. Powrót do pojedynku z tym samym rywalem postrzega raczej jako krok wstecz niż atrakcyjną kontynuację rozpoczętej rywalizacji. To pokazuje, że mimo zgody warunkowej, jego nastawienie do rewanżu pozostaje mocno chłodne.
Warto pamiętać, że sam Załęcki wrócił ostatnio do organizacji po dłuższym okresie odsunięcia. Przez cztery kolejne gale nie pojawiał się w rozpisce, dlatego jego ponowny występ już sam w sobie wzbudzał spore zainteresowanie. Szybka wygrana tylko zwiększyła szum wokół jego nazwiska, a temat możliwego rewanżu dołożył kolejną warstwę emocji.
Na dziś sytuacja wygląda więc dość jasno. Denis Załęcki dopuszcza drugie starcie z Bartoszem Szachtą, ale nie z powodów sportowych ani ambicjonalnych. W jego ocenie taki pojedynek miałby sens wyłącznie wtedy, gdy wiązałby się z konkretnym celem charytatywnym. To oznacza, że piłka jest teraz po stronie organizatorów i otoczenia rywala, bo bez spełnienia tego warunku o powtórce głośnego zestawienia raczej nie będzie mowy.