FIA postanowiła przeciąć praktykę, która choć dawała niewielką przewagę, zaczynała budzić coraz większe kontrowersje w Formule 1. Chodzi o sprytne wykorzystanie oprogramowania w bolidach, które pozwalało zyskać dodatkową moc w kluczowym momencie kwalifikacji. Teraz federacja jasno określiła granice i zapowiedziała dokładne kontrole, co może wpłynąć na układ sił już w kolejnych weekendach wyścigowych.
W ostatnich tygodniach w padoku coraz głośniej mówiło się o rozwiązaniach stosowanych przez niektóre zespoły korzystające z jednostek napędowych Mercedesa i Red Bull Racing. Chodziło o sposób zarządzania energią elektryczną, który w określonych warunkach pozwalał chwilowo zwiększyć moc bolidu, szczególnie na końcu okrążenia kwalifikacyjnego.
FIA blokuje trik z dodatkową mocą w kwalifikacjach F1
Nowe regulacje na sezon 2026 zakładają bardziej płynne zarządzanie energią, tak aby uniknąć nagłych spadków prędkości i potencjalnie niebezpiecznych sytuacji na torze. W praktyce oznacza to stopniowe ograniczanie mocy zamiast gwałtownych zmian.
Zespoły znalazły jednak sposób, by obejść ten mechanizm. Wykorzystywały tryb awaryjny jednostki napędowej poprzez dezaktywację systemu MGU-K i jednorazowe uwolnienie zgromadzonej energii. W efekcie kierowcy byli w stanie uzyskać krótkotrwały zysk mocy, który na prostej startowej robił różnicę.
Zamiast przewidzianego przez przepisy spadku mocy o około 50 kW na sekundę, bolid mógł na chwilę zyskać nawet od 50 do 100 kW. To niewielka, ale zauważalna przewaga w walce o jak najlepszy czas okrążenia.
Jak działało obejście przepisów w bolidach?
Kluczowym elementem całego rozwiązania było wykorzystanie funkcji awaryjnych w standardowym oprogramowaniu sterującym elektroniką bolidu. Po aktywacji takiego trybu system MGU-K był blokowany na 60 sekund, co teoretycznie miało ograniczać jego użycie.
W kwalifikacjach nie stanowiło to jednak większego problemu. Po szybkim okrążeniu kierowcy i tak zwalniają, przygotowując się do kolejnej próby, więc czasowa blokada nie wpływała istotnie na strategię przejazdu.
Z ustaleń mediów wynika, że rozwiązanie było stosowane między innymi podczas weekendów wyścigowych w Australii i Japonii. Największe korzyści przynosiło na końcówce okrążenia, tuż przed linią mety, gdzie każda dodatkowa porcja mocy mogła przełożyć się na lepszy wynik.
Reakcja FIA i nowe wytyczne dla zespołów
Międzynarodowa Federacja Samochodowa zdecydowała się zareagować i jasno określić, że funkcje awaryjne w oprogramowaniu nie mogą być wykorzystywane jako narzędzie poprawy osiągów. Mają służyć wyłącznie sytuacjom faktycznych problemów technicznych.
Do zespołów trafiła oficjalna informacja, w której podkreślono, że stosowanie tego rozwiązania w sposób systematyczny będzie traktowane jako naruszenie zasad. Oznacza to koniec swobodnego korzystania z tego typu „obejść” w kwalifikacjach.
Ferrari zwróciło uwagę na problem
Nie bez znaczenia była reakcja jednego z rywali. To Ferrari miało jako pierwsze dostrzec nietypowe zachowania konkurencji i zwrócić uwagę FIA na możliwe nadużycia. Włoski zespół oficjalnie poprosił federację o zajęcie stanowiska, co przyspieszyło działania w tej sprawie.
Choć przewaga wynikająca z tego rozwiązania nie była ogromna, w Formule 1 nawet najmniejsze detale potrafią decydować o kolejności na starcie. Dlatego zespoły chętnie sięgały po każdą możliwość poprawy osiągów.
FIA zapowiada ścisłą kontrolę zespołów
Po wprowadzeniu nowych wytycznych FIA zamierza dokładnie monitorować zachowanie zespołów. Kluczową rolę odegra tu telemetria, która pozwala szczegółowo prześledzić pracę jednostki napędowej i sprawdzić, czy użycie trybu awaryjnego było uzasadnione.
Dzięki temu federacja będzie w stanie odróżnić rzeczywiste problemy techniczne od prób wykorzystania luk w przepisach. To oznacza, że zespoły muszą liczyć się z większą kontrolą i mniejszą tolerancją dla kreatywnych interpretacji regulaminu.
Decyzja FIA może mieć wpływ na rywalizację już w najbliższych kwalifikacjach. Wyrównanie zasad w tym obszarze sprawia, że walka o najlepsze czasy powinna jeszcze bardziej zależeć od czystej wydajności bolidu i umiejętności kierowcy.