GKS Bełchatów zaliczył jeden z najbardziej bolesnych upadków ostatnich lat w niższych ligach. Klub, który jeszcze ponad dekadę temu występował w Ekstraklasie, przegrał z rezerwami Wisły Płock i spadł do IV ligi. Dla zespołu z taką historią to sportowa katastrofa i moment, po którym trudno będzie uniknąć poważnych pytań o przyszłość.
GKS Bełchatów spadł do IV ligi
GKS Bełchatów zakończył sezon w III lidze grupie I na 16. miejscu. W ostatniej kolejce drużyna prowadzona przez Mateusza Milczarka przegrała na wyjeździe z Wisłą II Płock 1:4. Jedyną bramkę dla bełchatowian zdobył Łukasz Wroński, ale to nie wystarczyło, by uratować klub przed degradacją.
Do bezpiecznej strefy GKS stracił trzy punkty. Po porażce w Płocku stało się jasne, że kolejny sezon zespół spędzi na piątym poziomie rozgrywkowym. Razem z nim z ligi spadają KS Wasilków, Broń Radom oraz Znicz Biała Piska.
Legia II Warszawa zdominowała rozgrywki
Na drugim biegunie znalazła się Legia II Warszawa. Rezerwy stołecznego klubu wygrały zmagania w III lidze grupie I i awansowały do II ligi. Ich przewaga nad drugim ŁKS-em Łomża wyniosła aż 13 punktów, co dobrze pokazuje skalę dominacji.
Dla GKS-u takie rozstrzygnięcie jest jednak tylko tłem. W Bełchatowie najważniejszy pozostaje spadek, który jeszcze kilka lat temu wydawałby się trudny do wyobrażenia. Klub przez trzy ostatnie sezony występował w III lidze, ale teraz będzie musiał odbudowywać się jeszcze niżej.
Od Ekstraklasy do piątego poziomu
Najbardziej uderzający jest kontrast z niedawną historią GKS-u. W sezonie 2014/2015 bełchatowianie grali jeszcze w Ekstraklasie. W kadrze znajdowali się wtedy między innymi Arkadiusz Malarz, Damian Szymański, Bartosz Ślusarski i Damian Zbozień.
Dziś ten sam klub musi szykować się do rywalizacji w IV lidze. To pokazuje, jak szybko w polskiej piłce można stracić pozycję, jeśli problemy sportowe i organizacyjne nakładają się na siebie przez kolejne lata. Spadek jest bolesnym symbolem drogi, jaką przeszedł GKS.
Bełchatów musi zacząć odbudowę od podstaw
Przed klubem bardzo trudny okres. IV liga nie jest miejscem, w którym GKS chciałby funkcjonować dłużej, ale powrót wyżej nie będzie prosty. Potrzebny będzie plan, stabilizacja i drużyna zdolna do regularnego wygrywania w rozgrywkach, które często bywają bardziej wymagające, niż sugeruje ich poziom.
Dla kibiców to wyjątkowo trudny moment. Klub o ekstraklasowej przeszłości spada na piąty szczebel i musi zaczynać odbudowę niemal od fundamentów. Najbliższy sezon pokaże, czy GKS Bełchatów potraktuje tę degradację jako punkt zwrotny, czy jako kolejny etap coraz głębszego kryzysu.