Ali Gholizadeh był ostatnio jednym z najważniejszych piłkarzy Lecha Poznań, ale mecz z Motorem Lublin zakończył się dla niego dramatycznie. Irańczyk opuścił boisko na noszach po groźnym urazie kolana. Klub czeka na badania, które pokażą, czy spełni się najczarniejszy scenariusz.
Ali Gholizadeh kontuzjowany w meczu z Motorem Lublin
Gholizadeh rozpoczął wyjazdowe spotkanie Lecha Poznań z Motorem Lublin w podstawowym składzie. Jego występ trwał jednak niespełna 20 minut. Po jednej z akcji kolano skrzydłowego wygięło się w nienaturalny sposób, a zawodnik nie był w stanie samodzielnie zejść z murawy.
Piłkarz został zniesiony na noszach, co od razu wzbudziło duży niepokój. Pierwsze przypuszczenia mówiły nawet o możliwym zerwaniu więzadeł krzyżowych, choć klub na razie tego nie potwierdził.
Lech Poznań czeka na rezonans
Rzecznik prasowy Lecha, Adrian Gałuszka, przekazał, że Gholizadeh przejdzie w Poznaniu rezonans. Dopiero po badaniu będzie można dokładniej ocenić skalę urazu. Klub powinien poinformować o wynikach najprawdopodobniej w poniedziałek wieczorem.
W sieci pojawiły się nagrania, na których Irańczyk po meczu poruszał się przy pomocy kolegów z drużyny. To nie przesądza sprawy, ale daje nadzieję, że najgorszy wariant może się nie potwierdzić.
Ogromna strata dla Kolejorza?
Kontuzja przyszła w bardzo trudnym momencie. Gholizadeh należał ostatnio do najważniejszych zawodników Lecha Poznań, który walczy o obronę mistrzowskiego tytułu. Jego dynamika i kreatywność dawały drużynie dużo jakości w ofensywie.
W tym sezonie Irańczyk rozegrał 29 meczów, zdobył sześć bramek i zanotował cztery asysty. W samej Ekstraklasie miał sześć goli i cztery asysty w 19 występach.
Kontrakt i mundial w tle
Sytuacja jest tym bardziej bolesna, że kontrakt Gholizadeha z Lechem Poznań wygasa po zakończeniu sezonu. Ewentualna poważna kontuzja mogłaby więc wpłynąć nie tylko na finisz rozgrywek, lecz także na jego przyszłość klubową.
Irańczyk miał również realne szanse na udział w mistrzostwach świata z reprezentacją Iranu. Na razie najważniejsze są jednak wyniki badań, które pokażą, jak długa przerwa czeka skrzydłowego.