Detroit ma powody do radości, bo jeszcze przed końcem sezonu zasadniczego na parkiet wrócił Cade Cunningham. Lider Pistons, uznawany za jednego z najlepszych rozgrywających ligi, ponownie pojawił się w grze po groźnym urazie i od razu pomógł drużynie w efektownym zwycięstwie. To wiadomość, która może mieć ogromne znaczenie przed startem play-offów, bo zespół z Michigan już teraz wygląda na jednego z najpoważniejszych graczy na Wschodzie.
Jeszcze niedawno wokół stanu zdrowia Cunninghama pojawiało się sporo niepokoju. Koszykarz nie grał od 19 marca, kiedy podczas meczu z Washington Wizards doznał zapadnięcia płuca. Tego typu problem zdrowotny zawsze budzi duże obawy, dlatego nie brakowało opinii, że jego powrót może nastąpić dopiero w fazie play-off, a być może nawet później.
Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej optymistyczna. Gwiazdor Detroit wrócił do gry jeszcze w sezonie zasadniczym i już w pierwszym występie po przerwie pokazał, że może być ważnym wsparciem dla zespołu. W meczu przeciwko Milwaukee Bucks spędził na parkiecie 26 minut, zdobył 13 punktów i dołożył 10 asyst, mając wyraźny udział w bardzo przekonującym triumfie swojej drużyny.
Cade Cunningham wrócił do gry i od razu dał sygnał przed play-offami
Sam zawodnik po spotkaniu dawał do zrozumienia, że czuł się na boisku komfortowo i mógł liczyć na duże wsparcie ze strony klubowego sztabu. Z jego wypowiedzi wynikało, że proces przygotowania do powrotu został przeprowadzony bardzo starannie, a zarówno trenerzy, jak i personel medyczny wykonali pracę, dzięki której mógł znów grać bez większych obaw.
To szczególnie ważne, bo przed kontuzją Cunningham rozgrywał znakomity sezon. W 61 meczach notował średnio 24,5 punktu, 9,9 asysty i 5,6 zbiórki, będąc nie tylko liderem Pistons, ale też jednym z kandydatów do najważniejszych indywidualnych wyróżnień w całej NBA. Jego absencja mogła więc mocno zachwiać rytmem drużyny, jednak zespół poradził sobie zaskakująco dobrze również bez swojej największej gwiazdy.
Podczas nieobecności rozgrywającego Detroit osiągnęło bilans 8–3, co tylko potwierdziło, że zespół jest dziś znacznie dojrzalszy i bardziej kompletny niż jeszcze w poprzednich sezonach. Trener JB Bickerstaff podkreślał po meczu, że choć brak tak ważnego zawodnika był dużym ciosem, drużyna nie mogła skupiać się wyłącznie na negatywach. Jego zdaniem kluczowe było to, że kolejni gracze potrafili wejść na wyższy poziom i wziąć większą odpowiedzialność za wyniki.
Detroit Pistons rozbili Bucks i potwierdzili wielkie ambicje
Środowe spotkanie z Milwaukee Bucks zakończyło się efektowną wygraną gospodarzy 137:111. Detroit od początku kontrolowało wydarzenia na parkiecie, a przewaga rosła z każdą kwartą. To nie był mecz wygrany jednym zrywem, lecz pokaz siły zespołu, który potrafił narzucić własne warunki i konsekwentnie powiększać dystans nad rywalem.
Bardzo dobrze zaprezentowali się także partnerzy Cunninghama. Najwięcej punktów dla Pistons zdobył Dalen Duren, który zakończył mecz z dorobkiem 21 punktów i dziewięciu zbiórek. Ważnym ogniwem był również Duncan Robinson, autor 20 punktów, który skutecznie wykorzystywał rzuty z dystansu. Cenne wsparcie dali też inni gracze rotacji, dzięki czemu Detroit jeszcze raz pokazało, że nie opiera się wyłącznie na jednym nazwisku.
Wynik meczu:
- Detroit Pistons – Milwaukee Bucks 137:111
- kwarty: 34:28, 41:29, 37:29, 25:25
Najlepsi punktujący:
- Detroit Pistons: Dalen Duren 21, Duncan Robinson 20, Ron Holland 18
- Milwaukee Bucks: Ryan Rollins 23, Ousmane Dieng 17, Ryan 16
Pistons już na szczycie Wschodu. Teraz cel jest jeszcze większy
Obecny sezon jest dla Detroit wyjątkowy także z innego powodu. Pistons z bilansem 57–22 zapewnili sobie już pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej, a także wygraną w Central Division. To ich pierwszy taki sukces od 18 lat, co tylko pokazuje, jak wielki postęp wykonała organizacja i jak mocny zespół udało się zbudować.
Powrót Cunninghama w takim momencie może okazać się bezcenny. Detroit i tak było już w bardzo dobrej sytuacji, ale odzyskanie lidera tuż przed najważniejszą częścią sezonu daje drużynie dodatkowy impuls. W mieście coraz wyraźniej słychać nadzieję, że ten zespół nie zatrzyma się na udanym sezonie zasadniczym i wreszcie przełamie kolejną barierę.
Pistons czekają bowiem na zwycięstwo w serii play-off od sezonu 2007/2008. Dziś jednak wszystko wskazuje na to, że mają argumenty, by realnie myśleć o długiej i poważnej walce o najwyższe cele. Z Cunninghamem znów dostępnym, a drużyną rozpędzoną i pewną siebie, Detroit wchodzi w decydującą fazę rozgrywek z bardzo mocnym sygnałem wysłanym całej lidze.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY