Hubert Hurkacz otworzył półfinał United Cup 2026 w najlepszy możliwy sposób. W starciu z jednym z czołowych Amerykanów pokazał odporność w kluczowych momentach, a cały mecz zamienił w opowieść o cierpliwości, serwisach i tie-breakach rozgrywanych na warunkach Polaka. Jeśli lubisz tenis, w którym o wyniku decyduje kilka piłek i stalowe nerwy — tutaj dostajesz dokładnie to.
Hurkacz vs Fritz w United Cup 2026: rewanż za zeszłoroczny finał
Półfinałowa rywalizacja Polska – USA rozpoczęła się od pojedynku Huberta Hurkacza (ATP 83) z Taylorem Fritzem (ATP 9). Rok wcześniej to tenisista z Kalifornii świętował zwycięstwo nad wrocławianinem w finale United Cup. Tym razem scenariusz był inny: Hurkacz doprowadził do wyrównania rachunków i wygrał 7:6(1), 7:6(2), dając Biało-Czerwonym prowadzenie w meczu.
Pierwszy set bez przełamań: serwis trzymał wynik
Od pierwszych gemów było jasne, że to będzie spotkanie, w którym trudno o okazje na returnie. Obaj zawodnicy pewnie wygrywali własne podania, a tempo wymian rzadko prowadziło do otwartych szans na przełamanie. Hurkacz w całej pierwszej partii nie wypracował break pointa — choć miał moment, gdy przy serwisie Fritza prowadził 30:0, Amerykanin natychmiast opanował sytuację i dowiózł gema.
Najbliżej przełamania było za to po stronie USA, gdy przy stanie 5:4 Fritz świetnie ustawił się na returnie i dostał dwie piłki setowe. Wtedy Polak odpowiedział tym, co w takich warunkach działa najlepiej: odważnym, precyzyjnym serwisem. Wyszedł z opresji, a po chwili doprowadził do 5:5.
Tie-break numer 1: solidność i seria punktów Hurkacza
Skoro przełamań nie było, o losach seta rozstrzygnął tie-break. Hurkacz postawił na bezpieczniejszy, „twardy” tenis: ograniczył niewymuszone błędy, grał równo i cierpliwie, a jednocześnie wykorzystał lekkie wahania rywala. Od stanu 1:1 zdobył sześć punktów z rzędu i szybko zamknął partię przy pierwszej okazji.
W drugim secie obraz meczu praktycznie się nie zmienił — dominowały podania i krótkie fragmenty, w których któryś z graczy próbował przyspieszyć. Tym razem jedynego break pointa w całej partii miał Hurkacz. W szóstym gemie Fritz uratował się asem, a następnie wyrównał na 3:3. Później szanse na przełamanie zniknęły zupełnie i znów wszystko sprowadziło się do tie-breaka.
Tie-break numer 2: koncert Polaka i szybki finisz
Decydująca rozgrywka wyglądała jak pokaz kontroli ze strony Hurkacza. Ważnym momentem było efektowne uderzenie bekhendem po linii, po którym Polak zbudował przewagę i prowadził 4:2. Z każdą kolejną piłką „Hubi” dokładał presję, a gdy pojawiły się cztery meczbole, wykorzystał już pierwszego i zakończył spotkanie.
Mecz trwał 1 godzinę i 34 minuty, rozgrywany był w australijskim upale. Hurkacz posłał 16 asów, ani razu nie stracił serwisu i wygrał 80 z 149 punktów. Dzięki temu poprawił bilans bezpośrednich spotkań z Fritzem — nadal jest minimalnie niekorzystny, ale po tym zwycięstwie wynosi 3–4.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY