Hubert Hurkacz nie zagra w trzeciej rundzie turnieju ATP Masters 1000 w Madrycie, choć przez długi czas był bardzo blisko odwrócenia losów meczu. Polak przegrał z Lorenzo Musettim 4:6, 6:7(4), a o wyniku zdecydowały detale: słaby początek pierwszego seta, niewykorzystane szanse przy returnie i błędy w tie-breaku. Włoch potwierdził, że na mączce czuje się znakomicie, ale musiał mocno napracować się na awans.
Hurkacz rozpoczął turniej w Madrycie od pewnego zwycięstwa nad Jaime Farią. W drugiej rundzie poprzeczka powędrowała jednak znacznie wyżej, bo po drugiej stronie siatki stanął rozstawiony z numerem szóstym Musetti. Włoch w poprzednim sezonie błyszczał na europejskich kortach ziemnych, a w Madrycie dotarł do półfinału, dlatego przed piątkowym spotkaniem był uznawany za faworyta.
Było to piąte starcie obu tenisistów w głównym cyklu. Hurkacz wcześniej dwukrotnie wygrywał z Musettim na trawie Wimbledonu, ale Włoch miał po swojej stronie zwycięstwa na kortach ziemnych w Rzymie i twardych w Rotterdamie. Madryt ponownie potwierdził, że na mączce to reprezentant Italii potrafi lepiej wykorzystać swoje atuty.
Dlaczego początek meczu był dla Hurkacza tak trudny?
Polak wszedł w spotkanie nerwowo i od razu stracił podanie. Musetti dobrze returnował, a błędy Hurkacza pozwoliły mu szybko przejąć kontrolę. Chwilę później Włoch obronił cztery break pointy i utrzymał prowadzenie, co okazało się bardzo ważne dla przebiegu pierwszego seta.
Sytuacja pogorszyła się w piątym gemie. Hurkacz znów popełnił kilka kosztownych pomyłek, a Musetti wykorzystał okazję i odskoczył na 4:1 z dwoma przełamaniami. Polak zdołał jeszcze zmniejszyć stratę, bo rywal na moment stracił koncentrację, ale końcówka należała do Włocha. Przy własnym serwisie zachował spokój i zamknął partię wynikiem 6:4.
Jak Polak wrócił do walki w drugim secie?
Druga odsłona wyglądała już znacznie lepiej w wykonaniu Hurkacza. Wrocławianin unikał błędów z początku meczu, pewniej pilnował serwisu i coraz częściej wygrywał dłuższe wymiany. W trzecim gemie znalazł się pod presją, lecz odpowiedział dobrymi akcjami i utrzymał podanie.
Największą szansę dostał w szóstym gemie, gdy miał dwa break pointy. Musetti zagrał jednak bardzo dojrzale. Najpierw dobrze rozprowadził wymianę, potem pomógł sobie serwisem i wyszedł z opresji. W końcówce seta emocje jeszcze wzrosły, bo Hurkacz wywalczył dwa setbole przy podaniu rywala, ale Włoch ponownie obronił się w najważniejszych punktach.
Co zdecydowało w tie-breaku?
Skoro w drugim secie nie było przełamań, o wszystkim przesądziła dodatkowa rozgrywka. Hurkacz zaczął ją obiecująco, ale przy stanie 2:2 popełnił podwójny błąd serwisowy. To był moment, który wyraźnie pomógł Musettiemu przejąć inicjatywę.
Po zmianie stron Polak przegrał kolejne ważne wymiany, a zepsuty smecz dał rywalowi trzy piłki meczowe. Hurkacz obronił pierwszą, lecz przy drugiej nie trafił bekhendem. Po godzinie i 50 minutach Musetti mógł cieszyć się ze zwycięstwa 6:4, 7:6(4).
Co pokazują statystyki spotkania?
Liczby dobrze oddają, jak wyrównany był to mecz mimo porażki Polaka w dwóch setach. Hurkacz zdobył nawet o jeden punkt więcej od rywala, ale to Musetti był skuteczniejszy wtedy, gdy ważyły się losy gemów i setów.
Najważniejsze statystyki meczu:
- Lorenzo Musetti: 19 uderzeń wygrywających, 23 niewymuszone błędy,
- Hubert Hurkacz: 6 asów, 29 uderzeń wygrywających, 30 niewymuszonych błędów,
- Musetti obronił 8 z 9 break pointów,
- Włoch wykorzystał 2 okazje na przełamanie,
- Hurkacz wygrał 79 punktów, a Musetti 78.
Z kim Musetti zagra w trzeciej rundzie?
Dzięki zwycięstwu Musetti awansował do trzeciej rundy turnieju ATP Masters 1000 w Madrycie. Jego kolejnym przeciwnikiem będzie Tallon Griekspoor, rozstawiony z numerem 29.
Dla Hurkacza porażka oznacza koniec występu w stolicy Hiszpanii. Polak pokazał charakter i momentami grał na wysokim poziomie, ale nie zdołał wykorzystać najważniejszych szans. W meczu z zawodnikiem tak dobrze czującym się na ziemi to wystarczyło, by droga w Madrycie zakończyła się już na drugiej rundzie.