Ćwierćfinał w Dosze miał wszystko: błyskawiczne otwarcie, nagły zwrot i końcówkę, w której o losach awansu decydowały detale. Iga Świątek po trzysetowej batalii przegrała z Marią Sakkari 6:2, 4:6, 5:7 i zakończyła udział w turnieju WTA 1000 w Doha na etapie ćwierćfinału.
Świątek – Sakkari w Doha: wynik i przebieg, który trzymał w napięciu
Spotkanie zaczęło się po myśli Polki, ale z każdą minutą narastało wrażenie, że będzie to mecz wyrównany. Iga Świątek wygrała pierwszego seta pewnie i szybko, natomiast w kolejnych partiach Greczynka stopniowo podnosiła poziom agresji, lepiej czytała wymiany i konsekwentnie wykorzystywała momenty zawahania rywalki. Ostatecznie to Maria Sakkari wytrzymała nerwową końcówkę i zameldowała się w półfinale.
Pierwszy set: szybka przewaga i kontrola od stanu 3:2
Początek meczu był dynamiczny, a Maria Sakkari stawiała opór przede wszystkim wtedy, gdy serwowała. Przez chwilę udawało jej się utrzymywać własne gemy, jednak kluczowy okazał się moment przy trzecim podejściu do podania. Wtedy Iga Świątek znalazła sposób na przełamanie i wyszła na prowadzenie 3:2.
To przełamanie otworzyło serię, w której Polka złapała rytm: dłuższe wymiany częściej kończyły się po jej myśli, a Sakkari zaczęła spóźniać się do piłek i tracić inicjatywę. Świątek dołożyła jeszcze dwa gemy z rzędu i domknęła seta. Nerwowo zrobiło się dopiero w ósmym gemie, gdy Greczynka wypracowała sobie szansę na przełamanie. Polka obroniła ją dobrym serwisem, a chwilę później zakończyła partię skuteczną akcją przy siatce. 6:2 w zaledwie 33 minuty – to był sygnał, że kontroluje wydarzenia na korcie.
Drugi set: alarmujący start i zmarnowana okazja na przełom
Druga partia rozpoczęła się jednak w sposób, który mógł niepokoić kibiców Świątek. Maria Sakkari szybko złapała przewagę: najpierw utrzymała podanie, potem dołożyła przełamanie, a następnie ponownie obroniła serwis. W krótkim czasie zrobiło się 3:0 dla Greczynki.
Iga Świątek nie odpuszczała i cierpliwie goniła wynik. W siódmym gemie odrobiła stratę przełamania po walce na przewagi, a po chwili na tablicy był już remis 4:4. Polka potrafiła też pokazać siłę przy własnym podaniu, wygrywając jednego z gemów serwisowych do zera i wywierając presję.
Kluczowy okazał się jednak dziewiąty gem. To wtedy Świątek miała dwie okazje na przełamanie, które mogło dać jej prowadzenie w końcówce seta. Nie zdołała jednak postawić „kropki nad i”, a niewykorzystane szanse szybko się zemściły. W następnym kroku to Sakkari wykorzystała swoją możliwość, przełamała Polkę i zamknęła seta wynikiem 6:4.
Trzeci set: seria przełamań i dramatyczna końcówka na dystansie
Decydująca partia od początku była szarpana – dominowały przełamania i krótkie momenty przewagi jednej lub drugiej zawodniczki. Jako pierwsza uderzyła Sakkari, przełamując Świątek w czwartym gemie. Polka odpowiedziała natychmiast, ale nie zdołała pójść za ciosem: w szóstym gemie znów straciła podanie i zrobiło się niebezpiecznie, bo Greczynka odskoczyła na 4:2.
Świątek próbowała odwrócić losy seta od razu w kolejnym gemie – miała break-pointa, jednak Sakkari obroniła się w grze na przewagi, potwierdzając, że w tym fragmencie lepiej radzi sobie z presją. Dopiero w dziewiątym gemie Polka dopięła swego: po zaciętej walce przełamała rywalkę i zmniejszyła stratę do 4:5, przywracając wrażenie, że mecz znów skręca w nową stronę.
Chwilę później emocje sięgnęły zenitu. W dziesiątym gemie Maria Sakkari wypracowała nawet piłkę meczową, ale Iga Świątek utrzymała serwis i doprowadziła do 5:5. Wtedy wszystko miało się rozstrzygnąć „od nowa” – i w tej ostatniej fazie to Greczynka zachowała więcej spokoju. Wygrała dwa kluczowe gemy, zamknęła seta 7:5 i przypieczętowała awans do półfinału.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY