Jan Błachowicz znów musi uzbroić się w cierpliwość. Polski zawodnik szykował się do powrotu do klatki UFC, ale plany rozsypały się tuż przed walką przez uraz kolana. Teraz pojawiły się nowe wieści po zabiegu, które rzucają światło na jego sytuację, choć wciąż nie dają jednej odpowiedzi na najważniejsze pytanie: kiedy były mistrz znów będzie gotowy do rywalizacji?
Powrót Błachowicza był zaplanowany na 9 maja. Tego dnia miał po raz drugi zmierzyć się z Bogdanem Guskovem i wrócić do oktagonu po kolejnej przerwie. Do walki jednak nie dojdzie, bo podczas treningu Polak doznał kontuzji kolana. Uraz okazał się na tyle poważny, że konieczna była operacja, a występ został skreślony.
To kolejny moment, w którym zdrowie zatrzymuje jednego z najbardziej doświadczonych polskich zawodników MMA. Dla kibiców to rozczarowanie, bo szykowała się ważna walka w kontekście dalszej pozycji Błachowicza w kategorii półciężkiej. Dla niego to z kolei przymusowa zmiana planów i skupienie się na leczeniu zamiast na końcowych przygotowaniach do pojedynku.
Co wiadomo po operacji Jana Błachowicza?
Błachowicz przekazał, że zabieg jest już za nim. Jednocześnie dał do zrozumienia, że teraz najważniejszy etap dopiero się zaczyna, bo przed nim rehabilitacja i stopniowy powrót do pracy na macie. Tego typu wiadomość można odbierać jako sygnał, że pierwszy i najważniejszy krok został wykonany, ale droga do pełnej sprawności wciąż pozostaje otwarta.
Na razie nie ma jeszcze ostatecznej odpowiedzi, kiedy Polak wznowi normalne treningi. To właśnie od przebiegu rehabilitacji i reakcji organizmu będzie zależało, jak szybko uda się wrócić do pełnych obciążeń. Dopiero wtedy będzie można realnie ocenić, kiedy znów pojawi się możliwość przygotowań do następnej walki.
Kiedy Błachowicz może wrócić do treningów?
Jeszcze przed operacją zawodnik mówił, że rozpiętość możliwych scenariuszy jest duża. W najbardziej optymistycznym wariancie powrót na matę mógłby nastąpić bardzo szybko, ale brał też pod uwagę znacznie dłuższą przerwę, sięgającą kilku tygodni. To pokazuje, że pełna ocena urazu i jego skutków miała zależeć od wyniku zabiegu oraz późniejszych obserwacji.
W praktyce oznacza to, że dziś najważniejsza jest cierpliwość. Przy kontuzji kolana nawet dobra wiadomość po operacji nie musi od razu oznaczać szybkiego wejścia w normalny rytm przygotowań. W sporcie na tym poziomie pośpiech potrafi kosztować bardzo dużo, dlatego sztab i zawodnik z pewnością będą chcieli uniknąć ryzyka zbyt wczesnego powrotu.
Dla Błachowicza to szczególnie ważny moment, bo mówimy o zawodniku z ogromnym doświadczeniem, który od blisko dwóch dekad rywalizuje zawodowo. Jego najbliższy występ miał być 42. walką w karierze. Taki staż budzi szacunek, ale jednocześnie sprawia, że regeneracja i rozsądne prowadzenie organizmu mają jeszcze większe znaczenie niż wcześniej.
Co stało się z walką z Bogdanem Guskovem?
Po wycofaniu się Błachowicza pojawił się temat zastępstwa. Do pojedynku miał wejść Iwo Baraniewski, jednak ostatecznie taki wariant nie doszedł do skutku. Rywal Polaka nie zaakceptował tego rozwiązania, dlatego planowana walka w nowej formule nie została sfinalizowana.
To oznacza, że cały układ tej części karty trzeba było zmienić, a sam Błachowicz wypadł z obiegu na czas nieokreślony. Dla kibiców najważniejsze pozostaje teraz nie to, z kim zawalczy przy następnym terminie, lecz czy rehabilitacja przebiegnie zgodnie z planem i pozwoli mu wrócić bez kolejnych komplikacji.
Najbliższe tygodnie powinny przynieść więcej konkretów. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy przerwa okaże się krótsza, czy jednak uraz wykluczy Polaka na dłużej. Jedno jest pewne: zamiast szykować się do majowego występu, Błachowicz rozpoczął walkę innego rodzaju. Tym razem stawką nie jest zwycięstwo w klatce, lecz sprawny i bezpieczny powrót do sportu na najwyższym poziomie.