Arsenal wciąż musi radzić sobie bez jednego ze swoich najważniejszych piłkarzy. Mikel Arteta potwierdził, że Martin Ødegaard nie wystąpi w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Bayerem Leverkusen, a to oznacza kolejne osłabienie londyńczyków w kluczowym momencie sezonu. Choć wokół stanu zdrowia Norwega pojawiają się ostrożnie optymistyczne sygnały, dziś najważniejsza pozostaje cierpliwość i pełne wyleczenie urazu.
Dla kapitana Arsenalu obecne rozgrywki są wyjątkowo trudne. Pomocnik regularnie zmaga się z problemami zdrowotnymi, które nie pozwalają mu wejść na stabilny, wysoki poziom. Zamiast ciągłości występów i rytmu meczowego pojawiają się kolejne przerwy, a to odbija się zarówno na jego formie, jak i na funkcjonowaniu całego zespołu.
Ødegaard od lat jest jednym z najważniejszych punktów drużyny prowadzonej przez Mikela Artetę. To zawodnik odpowiedzialny za kreowanie gry, przyspieszanie akcji i porządkowanie ofensywy. Gdy go brakuje, Arsenal traci nie tylko jakość w rozegraniu, ale też piłkarza, który nadaje drużynie tempo i porządek w decydujących momentach spotkań.
Martin Ødegaard nie zagra z Bayerem Leverkusen
Nieobecność Norwega w starciu z Bayerem Leverkusen została już potwierdzona, co oznacza, że Arsenal będzie musiał poradzić sobie bez swojego lidera w bardzo ważnym etapie europejskiej rywalizacji. To kolejny mecz, który 27-letni pomocnik opuści z powodu kłopotów z kolanem.
W obecnym sezonie urazy mocno ograniczyły jego udział w grze. Dotychczas opuścił już 20 spotkań, a liczba ta jeszcze wzrośnie. Dla piłkarza tej klasy i znaczenia to bardzo frustrująca sytuacja, bo zamiast regularnie prowadzić zespół, musi koncentrować się na leczeniu i odzyskiwaniu pełnej sprawności.
Z perspektywy Arsenalu problem jest podwójny. Z jednej strony klub traci lidera środka pola, z drugiej musi bardzo ostrożnie zarządzać jego powrotem. W tak wymagającej części sezonu pokusa, by przyspieszyć rehabilitację, bywa duża, ale w tym przypadku sztab wyraźnie stawia na bezpieczeństwo zawodnika.
Kiedy Martin Ødegaard wróci do gry?
Nieco więcej spokoju w tej sprawie wniosły informacje płynące z norweskiej kadry. Selekcjoner Ståle Solbakken dał do zrozumienia, że uraz nie jest traktowany jako sytuacja alarmowa, ale jednocześnie podkreślił, że najważniejsze pozostaje pełne dojście do zdrowia. W jego ocenie piłkarz powinien wykorzystać ten okres na regenerację, tak by wrócić w optymalnym momencie sezonu.
Wszystko wskazuje więc na to, że Arsenal będzie musiał poczekać na Ødegaarda jeszcze co najmniej kilkanaście dni. Realny scenariusz zakłada jego powrót dopiero pod koniec marca, a być może nawet dopiero w kwietniu. To oznacza, że zabraknie go również w finale Pucharu Ligi Angielskiej przeciwko Manchesterowi City, który odbędzie się już w najbliższy weekend.
Dla londyńskiego klubu to bardzo istotna wiadomość, bo zespół wciąż liczy się w walce o kilka trofeów. Arsenal ma przed sobą decydujące tygodnie w Lidze Mistrzów, Premier League i Pucharze Anglii, dlatego każdy brak tak ważnego piłkarza może mocno wpłynąć na układ sił w drużynie.
Arsenal czeka na lidera przed decydującą fazą sezonu
Choć ten sezon nie układa się po myśli Ødegaarda, jego liczby i tak pokazują, jak ważnym pozostaje zawodnikiem. Od początku rozgrywek zanotował gola i siedem asyst w 27 występach, a więc mimo licznych problemów zdrowotnych nadal potrafił dawać drużynie konkretne wsparcie.
Najważniejsze dla Arsenalu jest teraz to, by Norweg wrócił w pełni gotowy na najtrudniejszy moment sezonu. Klub nie chce ryzykować pogłębienia problemów, zwłaszcza że prawdziwa walka o najważniejsze cele rozegra się właśnie w kwietniu i maju. Jeśli Ødegaard odzyska zdrowie na ten etap, jego absencja może się jeszcze okazać jedynie bolesnym, ale przejściowym problemem.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY