Fame MMA 30 miało być galą mocno osadzoną w historii federacji, ale dziś wiadomo już, że pierwotny plan wyglądał jeszcze bardziej imponująco. Michał „Boxdel” Baron ujawnił, że jubileuszowe wydarzenie mogło dostać dwa nazwiska, które dla wielu fanów od lat są symbolem największych emocji wokół organizacji. Ostatecznie do tego nie doszło, ale kulisy pokazują, jak ambitne były początkowe założenia.
W miniony weekend w Gliwicach odbyła się trzydziesta gala federacji, opatrzona dopiskiem „Icons”. Sama nazwa nie była przypadkowa. Organizatorzy chcieli, by wydarzenie rzeczywiście kojarzyło się z postaciami, które przez lata najmocniej zapisały się w historii organizacji i budowały jej popularność. Chodziło więc nie tylko o zwykłą numerowaną galę, ale o wieczór mający przypomnieć najważniejsze twarze całego projektu.
Fame MMA 30 miało mieć jeszcze mocniejszą kartę walk
Choć podczas jubileuszowego wydarzenia nie zabrakło zawodników dobrze znanych publiczności, dziś wiadomo, że pierwotna rozpiska mogła wyglądać jeszcze głośniej. W rozmowie po gali Michał „Boxdel” Baron przyznał, że na wcześniejszym etapie planowano udział dwóch postaci szczególnie mocno kojarzonych z federacją.
Chodziło o Kasjusza Życińskiego oraz Amadeusza Roślika. To właśnie oni mieli znaleźć się w karcie walk i jeszcze mocniej uzasadnić hasło przewodnie całego wydarzenia. Ostatecznie nie weszli jednak do klatki, a federacja musiała budować jubileuszową narrację w oparciu o innych zawodników.
Kasjusz Życiński i Amadeusz Roślik mieli być częścią gali
Z ujawnionych kulis wynika, że ich obecność nie była luźnym pomysłem, lecz realnym elementem wstępnych planów. To właśnie dlatego gala otrzymała podtytuł sugerujący występ ikon federacji. W założeniu widzowie mieli dostać wydarzenie, w którym wystąpią nazwiska od lat rozpalające emocje i budzące największe zainteresowanie.
Brak tych dwóch zawodników sprawił, że według samego Barona koncept gali nie został zrealizowany w pełni tak, jak początkowo zakładano. Mimo to organizacja i tak zdołała przyciągnąć uwagę kibiców, a po wydarzeniu pojawiła się opinia, że końcowy efekt i tak wypadł lepiej, niż można było się spodziewać.
Problemy wokół internetowych kasyn pokrzyżowały plany
Powodem zmian w karcie walk miały być perturbacje związane z tematem internetowych kasyn. To właśnie ten wątek miał wpłynąć na niepewność wokół występu obu zawodników. Według przekazanych informacji nie było pełnej gotowości do przyjazdu i ostatecznego wejścia do rozpiski, co doprowadziło do wycofania się z tego pomysłu.
W efekcie federacja musiała finalnie oprzeć jubileuszowe wydarzenie na innych postaciach. W klatce pojawili się między innymi:
- Marta Linkiewicz,
- Maksymilian „Wiewiór” Wiewiórka,
- Alan Kwieciński.
To nazwiska rozpoznawalne i mocno osadzone w świecie freak fightów, ale trudno ukrywać, że obecność Życińskiego i Roślika mogłaby nadać całej gali jeszcze większy ciężar medialny.
Czy obaj zawodnicy jeszcze wrócą do Fame MMA?
Na razie nie ma pewności, czy temat ich walk pod szyldem federacji zostanie jeszcze reaktywowany. Ujawnione kulisy pokazują jedynie, że organizacja brała taki wariant bardzo poważnie pod uwagę i że w pewnym momencie ten scenariusz był naprawdę blisko realizacji.
To oznacza, że kibice wciąż mogą wypatrywać kolejnych ruchów w tej sprawie. Na dziś nie ma jednak podstaw, by przesądzać, czy obaj zawodnicy rzeczywiście wrócą do federacji. Jedno jest pewne: gdyby doszło do ich ponownego pojawienia się w karcie walk, byłby to temat, który błyskawicznie stałby się jednym z najmocniejszych punktów promocyjnych całego wydarzenia.