To był wieczór, który kibice darta zapamiętają na długo. Krzysztof Ratajski przegrywał już 1:3 w setach, był pod ścianą i balansował na granicy odpadnięcia z mistrzostw świata. Wtedy jednak pokazał charakter, klasę i stalowe nerwy. Polak odwrócił losy meczu z Wesleyem Plaisierem, wygrał 4:3 i awansował do 1/8 finału turnieju rozgrywanego w Alexandra Palace.
Droga do hitowego starcia III rundy
Zarówno Krzysztof Ratajski, jak i Wesley Plaisier mieli za sobą bardzo solidne występy w poprzednich rundach. Polak wyeliminował najpierw Alexisa Toylo, a następnie – już jako faworyt – Ryana Joyce’a, prezentując dojrzały, spokojny dart oparty na regularności i skutecznych finiszach.
Plaisier natomiast sprawił jedną z największych sensacji turnieju, odprawiając Gerwyna Price’a – byłego mistrza świata i turniejową „dziewiątkę”. Pytanie przed meczem brzmiało jedno: czy Holender będzie w stanie zagrać drugi tak wybitny mecz z rzędu?
Alexandra Palace i dwa zupełnie różne wejścia na scenę
Jeszcze przed pierwszym rzutem było jasne, że atmosfera będzie wyjątkowa. Plaisier porwał publiczność już podczas wyjścia na scenę, wybierając jako walk-on utwór „Angels” Robbiego Williamsa. Cała hala śpiewała razem z nim, a Holender wyglądał na pewnego siebie i gotowego na kolejną sensację.
Ratajski pozostał sobą – skupiony, opanowany, bez zbędnych gestów. Wiedział, że jego siłą nie jest show, lecz konsekwencja, cierpliwość i doświadczenie.
Przebieg meczu set po secie
Set 1: zimny prysznic dla Polaka
Pierwsza partia była jednostronna. Ratajski miał swoje szanse, zaczynał legi i kilkukrotnie podchodził do doubli, ale skuteczność zawiodła. Plaisier grał na średniej blisko 96 punktów i bezlitośnie wykorzystywał błędy rywala. Wynik 3:0 dla Holendra w pełni oddawał obraz seta.
Set 2: natychmiastowa odpowiedź
Druga odsłona to zupełnie inna twarz „Polskiego Orła”. Ratajski zaczął od efektownego 180, a następnie imponował na finiszu. Wygrał seta 3:0, pokazując, że potrafi błyskawicznie wyczyścić głowę i wrócić do meczu.
Set 3: znów przewaga Plaisiera
Trzecia partia była bardziej wyrównana, ale kluczowe momenty należały do Holendra. Plaisier wygrywał legi szybciej, był skuteczniejszy na podwójnych i zwyciężył 3:1, ponownie obejmując prowadzenie w meczu.
Set 4: set, który mógł zamknąć spotkanie
Czwarta odsłona była niezwykle istotna. Obaj zawodnicy bronili swoich liczników, a poziom gry poszybował w okolice średnich 100 punktów. Ratajski potrzebował przełamania, ale go nie znalazł. Plaisier wygrał 3:2 i wyszedł na prowadzenie 3:1 w setach, stawiając Polaka pod ścianą.
Moment zwrotny: od 1:3 do 3:3
Set 5: finisz, który dał nadzieję
Po przerwie Ratajski wrócił jak odmieniony. Dwa pierwsze legi zakończył potężnymi checkoutami – 127 i 152 punkty. Plaisier zdołał jednak doprowadzić do 2:2. W decydującym legu Holender był o krok od zwycięstwa, ale Polak zamknął 117 punktów i wygrał seta 3:2.
Set 6: prawdziwa nerwówka
W szóstej partii znów było bardzo ciasno. Plaisier miał swoje szanse, ale pomylił się kilkukrotnie na podwójnych. Ratajski wykorzystał błędy rywala, przełamał go w kluczowym momencie i wygrał seta 3:2, doprowadzając do remisu 3:3.
Set 7: mistrzowskie zakończenie
Decydująca partia była już czystą walką nerwów. Ratajski wygrał pierwszego lega, Plaisier odpowiedział, ale z każdą kolejną wizytą przy tarczy Holender wyglądał coraz mniej pewnie. Pojawiały się piątki, jedynki i zmarnowane checkouty.
Kulminacja przyszła w momencie, gdy Polak stanął przed szansą zamknięcia meczu jednym rzutem ze 117 punktów. I zrobił to. Bez wahania, bez drżenia ręki. Perfekcyjny checkout i eksplozja radości – 3:1 w secie i 4:3 w całym meczu.
Wesley Plaisier (Holandia) – Krzysztof Ratajski (Polska) 3:4
(3:0, 0:3, 3:1, 3:2, 2:3, 2:3, 1:3)
Historyczny awans i wielkie nadzieje
Awans do 1/8 finału to drugi najlepszy wynik Krzysztofa Ratajskiego w karierze na mistrzostwach świata. Styl, w jakim Polak odwrócił losy tego spotkania, pokazuje, że jest gotowy na jeszcze więcej. Po wyeliminowaniu rywala, który sensacyjnie ograł Gerwyna Price’a, „Polski Orzeł” wysłał jasny sygnał całej stawce: z nim trzeba się liczyć.
Dla kibiców był to prawdziwy świąteczny thriller, dla Ratajskiego – dowód ogromnej odporności psychicznej. Londyn jeszcze długo będzie mówił o tym meczu.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY