To potężny cios dla lidera klasyfikacji generalnej MotoGP. Marco Bezzecchi nie wystartuje w niedzielnym Grand Prix Czech po kontrowersyjnym incydencie podczas sprintu w Brnie. Włoski zawodnik Aprilii został zdyskwalifikowany za niesportowe zachowanie wobec funkcyjnego toru po swoim upadku.
Bezzecchi wykluczony z GP Czech
Sobotni sprint MotoGP w Brnie zakończył się dramatycznie dla Marco Bezzecchiego. Lider klasyfikacji generalnej mistrzostw świata jechał na piątej pozycji i liczył na kolejne cenne punkty w walce o tytuł.
Na przedostatnim okrążeniu Włoch zaliczył upadek w trzecim zakręcie. Motocykl Aprilii wypadł poza tor i zatrzymał się w żwirowej pułapce. Chwilę później doszło do sytuacji, która okazała się znacznie poważniejsza w skutkach niż sam błąd na torze.
Kontrowersyjny incydent po upadku
Po upadku Bezzecchi ruszył w stronę swojego motocykla. Funkcyjni toru rozpoczęli standardową procedurę zabezpieczenia maszyny, ale zawodnik zareagował bardzo nerwowo.
Nagrania, które szybko trafiły do sieci, pokazały jego starcie z jednym z porządkowych. Sędziowie uznali, że doszło do pchnięcia i uderzenia osoby funkcyjnej, która próbowała zabezpieczyć motocykl po wypadnięciu z toru.
Sędziowie podjęli surową decyzję
Jeszcze w sobotni wieczór Bezzecchi został wezwany przed panel sędziowski MotoGP. Po przeanalizowaniu materiałów i wysłuchaniu wyjaśnień zawodnika zapadła zdecydowana decyzja.
Włoch został zawieszony na pozostałą część weekendu wyścigowego. W praktyce oznacza to wykluczenie go z niedzielnego Grand Prix Czech i brak możliwości zdobycia punktów w głównym wyścigu.
Regulamin nie zostawił miejsca na pobłażliwość
Sędziowie powołali się na przepis dotyczący zachowań szkodzących reputacji mistrzostw, prestiżowi dyscypliny oraz bezpieczeństwu osób uczestniczących w weekendzie wyścigowym.
W ich ocenie reakcja Bezzecchiego po upadku przekroczyła dopuszczalne granice. Sprawa została potraktowana bardzo poważnie, ponieważ dotyczyła nie rywalizacji sportowej, lecz kontaktu zawodnika z osobą odpowiedzialną za bezpieczeństwo na torze.
Aprilia odwołała się od kary
Zespół Aprilii natychmiast skorzystał z prawa do apelacji. Włoska ekipa liczyła, że kara zostanie złagodzona lub uchylona, co pozwoliłoby Bezzecchiemu wystartować w niedzielnym wyścigu.
Odwołanie nie przyniosło jednak skutku. Decyzja sędziów została utrzymana, a lider mistrzostw stracił prawo dalszego udziału w rundzie w Brnie.
Możliwy kolejny etap sprawy
Bezzecchi i Aprilia nadal mogą skierować sprawę do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Lozannie. Taki ruch mógłby doprowadzić do czasowego zawieszenia kary do momentu ostatecznego rozstrzygnięcia.
To rozwiązanie wiązałoby się jednak z ryzykiem. Jeśli Trybunał podtrzymałby stanowisko sędziów, zawodnik mógłby odbyć karę podczas innego weekendu wyścigowego. Istniałaby też możliwość surowszego werdyktu.
Duży problem dla lidera MotoGP
Nieobecność Bezzecchiego w Grand Prix Czech może mieć ogromne konsekwencje dla walki o mistrzostwo świata. Włoch prowadzi w klasyfikacji generalnej, ale strata pełnego wyścigu punktowego może szybko zmienić układ sił.
Dla Aprilii to również trudny moment. Zespół traci swojego lidera w rundzie, która mogła pomóc w umocnieniu pozycji w sezonie. Niedzielny wyścig w Brnie może więc mieć znaczenie nie tylko sportowe, ale także psychologiczne dla dalszej części mistrzostw.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY