Widzew Łódź pokonał Motor Lublin i zrobił ważny krok w walce o utrzymanie, ale radość po meczu szybko przykryła fatalna diagnoza. Lukas Lerager, który strzelił swojego pierwszego gola dla łódzkiego klubu, doznał poważnej kontuzji i wróci do gry dopiero po długiej rehabilitacji.
Widzew złapał oddech w walce o utrzymanie
Drużyna Aleksandara Vukovicia wygrała z Motorem Lublin 2:0 i zbliżyła się do bezpiecznej strefy w tabeli. Dla Widzewa był to jeden z bardziej przekonujących występów w rundzie wiosennej.
Spotkanie miało też szczególne znaczenie dla Lukasa Leragera. Duńczyk zdobył premierową bramkę w barwach łódzkiego klubu, do którego trafił jako wolny zawodnik po rozstaniu z FC Kopenhagą.
Gol, a potem dramat
Pomocnik nie mógł długo cieszyć się przełomowym momentem. W 85. minucie musiał zejść z boiska z powodu silnego bólu w okolicach pięty.
Już pierwsze informacje z klubu sugerowały, że problem może dotyczyć ścięgna Achillesa. Późniejsze badania potwierdziły najgorszy scenariusz: doszło do całkowitego uszkodzenia ścięgna.
Lerager przeszedł operację
Widzew poinformował, że Lerager jest już po zabiegu rekonstrukcji ścięgna Achillesa. Przerwa w grze ma potrwać około ośmiu miesięcy.
To oznacza, że Duńczyk nie wystąpi już w tym sezonie, a także opuści całą rundę jesienną kolejnych rozgrywek. Na boisko może wrócić dopiero pod koniec roku kalendarzowego.
Vuković musi zmienić plan
Kontuzja Leragera to duży problem dla Widzewa. Pomocnik od początku był ważnym elementem zespołu i dawał trenerowi doświadczenie, siłę oraz stabilność w środku pola.
Przed łódzką drużyną kluczowe mecze w walce o utrzymanie, w tym wyjazdowe starcie z Legią Warszawa. Vuković będzie musiał szybko znaleźć nowe rozwiązanie, bo strata Leragera przyszła w najgorszym możliwym momencie.