Magda Linette żegna się z turniejem WTA 500 w Meridzie szybciej, niż można było zakładać po jej udanym otwarciu imprezy. Rozstawiona z numerem ósmym Polka wygrała pierwszego seta, ale później kwalifikantka z Andory, Victoria Jimenez Kasintseva, odwróciła przebieg spotkania i wyrwała zwycięstwo po długiej, wyczerpującej batalii.
Linette weszła w turniej obiecująco, bo w pierwszej rundzie pewnie uporała się z Tatjaną Marią i wyglądało na to, że w Meridzie może powalczyć o coś więcej. Starcie drugiej rundy układało się dla niej długo po myśli, jednak rywalka zagrała dojrzale w kluczowych momentach i utrzymała nerwy na wodzy, gdy mecz wchodził na granicę wytrzymałości fizycznej i mentalnej.
Sensacyjne odwrócenie meczu w Meridzie
Pojedynek z Jimenez Kasintsevą miał wyraźny zwrot akcji. Choć to Polka była wskazywana jako faworytka, Andorka nie pękła pod presją i konsekwentnie szukała swojej szansy. Ostatecznie wygrała 7:6(5), 7:5, a całe spotkanie trwało blisko trzy i pół godziny, co tylko podkreśla, jak zacięta i wyrównana była walka o każdy gem.
Pierwsza partia przyniosła sygnał ostrzegawczy, bo do pewnego momentu gra toczyła się gem za gem, aż w okolicach piątego gema rywalka wypracowała break pointa i dopięła przełamanie. Po chwili zrobiło się 4:2 dla Jimenez Kasintsevy, ale Linette szybko zareagowała: odrobiła stratę przełamania, wyszła na 5:4 i znów przejęła kontrolę nad setem.
Pierwszy set dla Linette, potem nerwowa walka o detale
Kwalifikantka z Andory potrafiła jeszcze utrzymać serwis, by pozostać w grze, jednak w końcówce Polka dopięła swoje. W decydującej fazie wypracowała piłkę setową i zamknęła odsłonę wynikiem 7:5, pokazując charakter w momencie, gdy sytuacja zaczęła się komplikować.
Drugi set mógł pójść w różne strony, bo na starcie Linette miała okazje na przełamanie, lecz nie wykorzystała dwóch break pointów. To był kosztowny moment: chwilę później sama straciła podanie w trzecim gemie i musiała gonić wynik. Kiedy zrobiło się 3:1 dla rywalki, Polka jeszcze raz udowodniła, że potrafi wracać do gry, bo odrobiła stratę i utrzymała kontakt.
Tie-break przesądził, a trzecia partia dopełniła dramat
W końcówce drugiego seta Linette miała szansę nawet mocniej „dociążyć” przeciwniczkę, bo po ósmym gemie mogła wyjść na 5:3 z przewagą przełamania, jednak nie wykorzystała kolejnej okazji. Set zrobił się niezwykle szczelny serwisowo i finalnie o wszystkim rozstrzygnął tie-break. Jimenez Kasintseva odjechała na 5:2 po serii czterech punktów z rzędu, a choć Linette zdołała obronić dwie piłki setowe, przy kolejnej musiała uznać wyższość rywalki. Wynik 7:6(5) oznaczał powrót meczu do punktu wyjścia.
Decydująca odsłona zaczęła się lepiej dla reprezentantki Andory. Przełamanie w czwartym gemie dało jej oddech, a po utrzymaniu podania zrobiło się 4:1. Linette jeszcze raz spróbowała odwrócić losy rywalizacji — w dziewiątym gemie, gdy przeciwniczka serwowała po zwycięstwo, Polka dopięła przełamanie i doprowadziła do 5:5, co zwiastowało nerwową końcówkę.
Wynik meczu i szybkie pożegnanie Linette z turniejem
Niestety, ostatnie słowo należało do Jimenez Kasintsevy. W dwunastym gemie Linette musiała bronić piłek meczowych: dwie odparła, ale przy trzeciej nie zdołała się uratować. Set zakończył się 7:5, a wraz z nim całe spotkanie, co oznacza niespodziewane odpadnięcie Polki już w drugiej rundzie turnieju WTA 500 w Meridzie.
Ostateczny rezultat był następujący: Victoria Jimenez Kasintseva – Magda Linette 5:7, 7:6(5), 7:5. Dla Linette to bolesna porażka tym bardziej, że w trakcie meczu miała momenty, w których przejmowała inicjatywę i była o krok od ustawienia wydarzeń pod siebie, jednak w kluczowych fragmentach to rywalka lepiej udźwignęła ciężar punktów.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY