Magdalena Fręch była bardzo blisko wygrania pierwszego seta, ale w najważniejszym momencie nie zdołała zamknąć partii. Polka miała trzy piłki setowe, po czym przegrała cztery gemy z rzędu i oddała inicjatywę Jil Teichmann. Szwajcarka wykorzystała ten moment, wygrała 7:5, 6:4 i awansowała do trzeciej rundy Rolanda Garrosa.
Magdalena Fręch odpadła z Rolanda Garrosa
Magdalena Fręch kończy udział w tegorocznym Rolandzie Garrosie na drugiej rundzie. Polka przegrała z Jil Teichmann 5:7, 4:6, choć przez długi czas miała realną szansę, by mocniej postawić się rywalce. Spotkanie było szczególnie bolesne przez przebieg pierwszej partii, w której Fręch prowadziła grę, miała przewagę przełamania i trzy okazje na zamknięcie seta.
Ostatnie tygodnie nie były dla 28-latki łatwe. Od początku marca notowała serię porażek, a przełamanie przyszło dopiero w Strasburgu, tuż przed startem paryskiego turnieju. W pierwszej rundzie w Paryżu Fręch awansowała po kreczu Eleny-Gabrieli Ruse przy stanie 7:6, 2:1. Teichmann miała za sobą mocniejsze otwarcie, bo wyeliminowała Ludmiłę Samsonową, rozstawioną z numerem 20.
Trzy piłki setowe, których nie udało się wykorzystać
Mecz zaczął się od bardzo długiego gema serwisowego Fręch. Polka broniła w nim dwóch break pointów, a podanie utrzymała dopiero przy szóstej okazji. Później gra się ustabilizowała, a w piątym gemie to reprezentantka Polski przejęła inicjatywę. Wykorzystała pierwszego break pointa, przełamała Teichmann i po chwili prowadziła 4:2.
Najważniejszy moment pierwszego seta przyszedł przy stanie 5:3. Fręch miała trzy piłki setowe przy serwisie rywalki, ale żadnej nie wykorzystała. Szwajcarka utrzymała się w grze, a od tego momentu całkowicie zmieniła dynamikę spotkania. Odrobiła stratę, wyrównała na 5:5, a później wygrała dwa kolejne gemy. Seria czterech gemów dała jej seta 7:5 i mocny psychologiczny impuls przed drugą partią.
Teichmann utrzymała nerwy w końcówce
Drugi set długo był wyrównany. Obie zawodniczki pilnowały podań, choć Fręch miała dwie szanse na przełamanie. Nie zdołała ich wykorzystać, a w szóstym gemie to Teichmann zaatakowała skuteczniej. Wypracowała trzy break pointy i przy trzecim wyszła na prowadzenie 4:2.
Polka nie poddała się i od razu odrobiła stratę, ale nie potrafiła utrzymać tego zwrotu na dłużej. Szwajcarka ponownie przełamała i serwowała po zwycięstwo. Fręch jeszcze raz wróciła, przedłużając mecz, lecz ostatnie słowo należało do rywalki. Teichmann wykorzystała pierwszą piłkę meczową przy returnie i zamknęła spotkanie wynikiem 6:4 w drugim secie.
Porażka z dużym niedosytem
Dla Fręch to porażka, po której zostanie spory żal. Nie chodzi wyłącznie o sam wynik, lecz o niewykorzystane szanse w pierwszym secie i brak stabilności w momentach, gdy mogła przejąć kontrolę. Teichmann była solidna, ale Polka miała w tym meczu fragmenty, które pozwalały myśleć o awansie.
Roland Garros kończy się dla Fręch szybciej, niż mogła zakładać po dobrze rozegranych momentach tego spotkania. Najbardziej bolesny pozostanie gem z trzema piłkami setowymi. W Wielkim Szlemie takie okazje trzeba wykorzystywać, bo rywalki tej klasy rzadko pozwalają długo czekać na kolejną szansę.