Blisko trzy godziny walki, przerwa spowodowana deszczem i ogromne emocje do ostatniej piłki. Magdalena Fręch stanęła przed bardzo trudnym wyzwaniem w kwalifikacjach turnieju WTA 500 w Berlinie, ale pokazała charakter w kluczowych momentach. Polka odwróciła losy spotkania i jest już o krok od awansu do głównej drabinki prestiżowej imprezy.
Magdalena Fręch rozpoczęła walkę o turniej główny w Berlinie
Pozycja zajmowana przez Magdalenę Fręch w światowym rankingu sprawiła, że udział w berlińskich zawodach musiała rozpocząć od kwalifikacji. Polka została rozstawiona z numerem trzecim i już w pierwszym meczu trafiła na wymagającą przeciwniczkę. Po drugiej stronie siatki stanęła Alaksandra Sasnowicz, która mimo niższej lokaty w zestawieniu WTA wielokrotnie udowadniała, że potrafi sprawiać problemy wyżej notowanym rywalkom.
Od początku było jasne, że nie będzie to łatwe spotkanie. Obie tenisistki prezentowały wyrównany poziom, a losy poszczególnych gemów często rozstrzygały się po długich wymianach. Rywalizacja szybko przerodziła się w prawdziwy test wytrzymałości i koncentracji.
Tie-break otwarcia na korzyść Sasnowicz
Pierwszy set przebiegał bez wyraźnej przewagi którejkolwiek z zawodniczek. Obie zanotowały po jednym przełamaniu, przez co wynik przez długi czas pozostawał na styku. Żadna z tenisistek nie potrafiła zbudować bezpiecznego dystansu, dlatego o losach partii zdecydował tie-break.
W dodatkowej rozgrywce skuteczniejsza okazała się Sasnowicz. Białorusinka lepiej poradziła sobie z presją i wykorzystała swoje szanse, obejmując prowadzenie w meczu. Fręch znalazła się w trudnym położeniu, ale nie zamierzała składać broni.
Polka odpowiedziała i doprowadziła do decydującego seta
Druga odsłona rozpoczęła się znacznie lepiej dla reprezentantki Polski. Już na początku przejęła inicjatywę, zdobywając przewagę, której później konsekwentnie pilnowała. Szczególnie dobrze funkcjonował jej serwis, dzięki czemu rywalka nie otrzymywała wielu okazji do odrobienia strat.
Fręch kontrolowała przebieg seta i utrzymała korzystny rezultat do samego końca. Wygrana 6:4 oznaczała, że o zwycięstwie w całym pojedynku miał zdecydować trzeci set.
Deszcz, zwroty akcji i niewykorzystane piłki meczowe
Decydująca partia dostarczyła kibicom największych emocji. Dodatkowym utrudnieniem okazały się opady deszczu, które wymusiły przerwę w grze. Po wznowieniu rywalizacji napięcie rosło z każdym kolejnym gemem.
W pewnym momencie Fręch straciła podanie i musiała odrabiać straty przy wyniku 2:4. Szybko jednak odpowiedziała przełamaniem, wracając do walki o zwycięstwo. Najbardziej dramatyczny był dziesiąty gem. Sasnowicz wypracowała wtedy dwie piłki meczowe przy serwisie Polki i znalazła się o krok od zakończenia spotkania.
Fręch zachowała jednak zimną krew. Obroniła oba zagrożenia, a chwilę później sama przejęła inicjatywę. Niedługo potem była bardzo blisko zamknięcia meczu, lecz nie wykorzystała własnej okazji. Białorusinka zdołała jeszcze wrócić do gry i doprowadziła do tie-breaka.
Fręch o krok od głównej drabinki WTA 500
Ostateczne rozstrzygnięcie przyniosła dodatkowa rozgrywka. Tym razem więcej argumentów miała Polka, która szybko objęła prowadzenie i nie pozwoliła rywalce przejąć kontroli nad wydarzeniami na korcie. Fręch wykorzystała kolejną szansę na zakończenie pojedynku i przypieczętowała zwycięstwo.
Po blisko trzech godzinach walki oraz licznych zwrotach akcji reprezentantka Polski pokonała Alaksandrę Sasnowicz 6:7(3), 6:4, 7:6(4). Dzięki temu awansowała do finałowej rundy kwalifikacji i zachowała szansę na występ w głównej części turnieju WTA 500 w Berlinie.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY