Hugo Ekitike przeżył dramatyczne chwile w rewanżowym meczu z PSG. Francuski napastnik Liverpoolu już w pierwszej części spotkania doznał urazu, który wyglądał bardzo poważnie i nie był w stanie kontynuować gry. Opuścił murawę na noszach, a pierwsze obrazki z boiska od razu wywołały niepokój nie tylko wśród kibiców angielskiego klubu, ale też wszystkich śledzących jego sytuację przed najważniejszymi miesiącami sezonu.
Liverpool przystępował do rewanżu w trudnym położeniu po porażce 0:2 w pierwszym meczu. To oznaczało, że od początku potrzebował ofensywnego nastawienia i szybkiego przejęcia inicjatywy. W wyjściowym składzie znalazło się więc miejsce dla dwóch napastników, a jednym z nich był właśnie Hugo Ekitike.
Hugo Ekitike doznał urazu w meczu z PSG
Spotkanie nie zdążyło się jeszcze dobrze rozkręcić, a Liverpool już musiał zmierzyć się z bardzo poważnym problemem. Ekitike poślizgnął się na murawie i upadł w sposób, który od razu wzbudził niepokój. Sędzia szybko przerwał grę, widząc, że sytuacja nie wygląda jak zwykłe stłuczenie czy chwilowy ból po kontakcie z rywalem.
Na boisku natychmiast pojawił się sztab medyczny. Napastnik wyraźnie cierpiał i od początku dawał do zrozumienia, że problem dotyczy dolnej części nogi. Obrazki z murawy sugerowały, że uraz może być bardzo poważny, a to tylko spotęgowało napięcie wokół całej sytuacji.
Niepokój o ścięgno Achillesa i dłuższą przerwę
Największe obawy pojawiły się w chwili, gdy Ekitike wskazał medykom okolice ścięgna Achillesa. W piłce nożnej taki sygnał natychmiast budzi najgorsze skojarzenia, bo właśnie w tym miejscu zdarzają się urazy, które potrafią wykluczyć zawodnika z gry na wiele miesięcy.
Na tym etapie nie było jeszcze oficjalnej diagnozy, ale już sam przebieg zdarzenia i reakcja zawodnika sprawiły, że zaczęto mówić o możliwym bardzo poważnym uszkodzeniu. Jeśli obawy by się potwierdziły, oznaczałoby to dla Francuza nie tylko koniec bieżącej rywalizacji, lecz także zagrożenie dla jego udziału w wielkiej imprezie reprezentacyjnej.
Liverpool musiał szybko reagować
Ekitike nie był w stanie samodzielnie opuścić boiska. Po kilku minutach pomocy medycznej zapadła decyzja, że zawodnik zostanie zniesiony na noszach. To był moment, który najlepiej pokazał skalę problemu, bo przy mniej groźnych urazach piłkarze zwykle próbują zejść z murawy o własnych siłach.
W trudnej chwili wsparcie próbował okazać mu Marquinhos, który podchodził do napastnika i starał się dodać mu otuchy. Ostatecznie zmiana stała się konieczna już w 31. minucie. W miejsce Ekitike wszedł Mohamed Salah, a Liverpool musiał błyskawicznie zmienić plan na spotkanie, które i tak od początku wymagało od niego grania pod dużą presją.
To może być cios dla Liverpoolu i samego piłkarza
Ekitike był w tym sezonie ważną częścią ofensywy. W trwających rozgrywkach uzbierał 45 występów, strzelił 17 goli i dorzucił sześć asyst. To liczby, które pokazują, że nie był jedynie uzupełnieniem kadry, ale zawodnikiem mającym realny wpływ na grę zespołu.
Tym bardziej ewentualna dłuższa absencja byłaby dla Liverpoolu bardzo bolesna. Klub związał się z nim długim kontraktem obowiązującym do 2031 roku, a jego pozycja w drużynie systematycznie rosła. Teraz najważniejsze będzie jednak nie to, jak szybko wróci do gry, lecz jaka okaże się dokładna diagnoza i czy najczarniejszy scenariusz faktycznie się potwierdzi.