Real Madryt musi szykować plan B na najbliższe tygodnie, bo uraz jednego z liderów środka pola okazał się poważniejszy, niż początkowo zakładano. Jude Bellingham wypadł z gry z powodu kontuzji mięśniowej i wygląda na to, że przerwa potrwa dłużej, a lista meczów, które ominie Anglika, może zaboleć kibiców bardziej niż sama diagnoza.
Kontuzja Jude’a Bellinghama: co dokładnie się stało
Jude Bellingham doznał urazu w meczu u siebie z Rayo Vallecano. Ból w tylnej części uda był na tyle silny, że pomocnik nie był w stanie kontynuować spotkania i już w 10. minucie zszedł z boiska, kierując się do szatni. Dzień później Real Madryt przekazał, że badania potwierdziły uszkodzenie mięśnia półścięgnistego, czyli elementu grupy kulszowo-goleniowej.
Wstępne przewidywania dawały ostrożną nadzieję na powrót po około czterech tygodniach. Najnowsze informacje są jednak mniej optymistyczne: rehabilitacja ma potrwać wyraźnie dłużej, a zawodnik może pauzować od sześciu do nawet ośmiu tygodni. Ostateczny termin powrotu będzie zależał od tego, jak organizm zareaguje na leczenie i jak szybko uda się bezpiecznie zwiększać obciążenia treningowe bez ryzyka nawrotu.
Jakie mecze ominie Jude Bellingham: Liga Mistrzów i kluczowe spotkania w Hiszpanii
Wymuszona absencja oznacza, że Bellingham nie pomoże Realowi w nadchodzącym dwumeczu w europejskich pucharach przeciwko Benfice Lizbona. To szczególnie duży problem, bo mowa o fazie, w której jeden słabszy wieczór potrafi przekreślić kilka miesięcy pracy.
Równolegle Anglika czeka przymusowa pauza na krajowym podwórku. Jeśli przerwa faktycznie rozciągnie się do górnej granicy prognoz, pod znakiem zapytania stanie także jego udział w prestiżowych derbach z Atlético Madryt, zaplanowanych na 22 marca. Nawet przy krótszym wariancie czasowym Real będzie musiał przetrwać bez lidera serię wymagających kolejek, w których zwykle liczą się detale i jakość w środku pola.
Drugi taki alarm w sezonie: wcześniejsze problemy zdrowotne
To nie pierwsza sytuacja w trwającej kampanii, gdy Bellingham musi zatrzymać się z powodów zdrowotnych. Na początku sezonu zmagał się również z dolegliwościami w obrębie pleców, co już wtedy ograniczało komfort pracy i przygotowań. Powracające problemy – nawet jeśli dotyczą innych partii ciała – są dla sztabu sygnałem, że obciążenia trzeba prowadzić wyjątkowo uważnie.
Brak Bellinghama to cios nie tylko w jakość gry, ale też w intensywność, pressing i wejścia w pole karne z drugiej linii. Real będzie musiał inaczej rozłożyć odpowiedzialność za tempo akcji, kreację oraz momenty przyspieszenia. W praktyce może to oznaczać więcej zadań dla pozostałych pomocników i większą rolę rotacji, szczególnie w okresie, gdy terminarz potrafi skumulować mecze co kilka dni.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY