Awans do najlepszej ósemki Pucharu Polski miał być dla Lecha Poznań kolejnym potwierdzeniem powrotu do formy. „Kolejorz” pokonał Piasta Gliwice 2:0 i wydawało się, że atmosfera wokół drużyny ponownie zaczyna się uspokajać. Po meczu okazało się jednak, że trener Niels Frederiksen ma powód do poważnych zmartwień — na liście kontuzjowanych znalazł się kolejny środkowy pomocnik, Gísli Þórðarson.
Lech wychodzi z kryzysu. Zwycięstwo w Gliwicach bardzo ważne
Październik i listopad były dla poznaniaków trudnym okresem. Zespół stracił rytm, gubił punkty i spadł w tabeli, przez co presja na trenerze oraz zawodnikach wyraźnie wzrosła. Ostatnie tygodnie przynoszą jednak zmianę obrazu gry. Z czterech poprzednich spotkań Lech wygrał trzy, a najważniejszym z nich było środowe starcie 1/8 finału Pucharu Polski.
W Gliwicach oba gole zdobyli napastnicy. Mikael Ishak ponownie zaprezentował swoją niesamowitą skuteczność, natomiast Yannick Agnero — coraz pewniejszy w barwach mistrza Polski — potwierdził zwyżkę formy. Wynik 2:0 zapewnił Lechowi spokojny awans do ćwierćfinału.
Konferencja po meczu. Frederiksen: nie wszystko napawa optymizmem
Na pomeczowym spotkaniu z mediami Frederiksen nie mógł jednak mówić o pełnej satysfakcji. Duńczyk wyjaśnił, że choć wynik i gra jego zespołu zasługują na pozytywną ocenę, to sytuacja kadrowa ponownie komplikuje plany przed kolejnymi kolejkami Ekstraklasy.
W ostatnich tygodniach z gry wypadli Antonio Milić oraz Alex Douglas, a Filip Jagiełło również zmagał się z kontuzją. W trakcie meczu z Piastem urazu nabawił się Gísli Þórðarson, który dopiero co próbował wrócić do pełnej dyspozycji.
Największy ból głowy trenera. Co z Þórðarsonem?
Według relacji szkoleniowca, sytuacja Jagiełły wygląda umiarkowanie optymistycznie — kontuzja nie wydaje się poważna, choć decyzja o jego występie w niedzielnym meczu ligowym zapadnie dopiero po konsultacji ze sztabem medycznym.
Znacznie bardziej martwi stan zdrowia Þórðarsona. Piłkarz zgłosił problem z kolanem, a odczuwany ból uniemożliwił mu kontynuowanie gry. Frederiksen podkreślił, że w przypadku Islandczyka klub potrzebuje dodatkowych dwóch lub trzech dni na szczegółową diagnostykę. Dopiero po przeprowadzeniu badań możliwe będzie oszacowanie długości przerwy.
Islandczyk wciąż pechowy w barwach Lecha
Þórðarson od momentu przyjścia do Poznania regularnie zmaga się z urazami. W bieżącym sezonie wystąpił w 18 spotkaniach, przeważnie wchodząc z ławki rezerwowych i walcząc o pełne wejście w rytm meczowy. Niestety kolejne problemy zdrowotne nie pozwalają mu na stabilność występów.
Awans w Pucharze Polski cieszy, ale sytuacja kadrowa w środku pomocy zaczyna być niepokojąco napięta. Lech już w najbliższy weekend wraca do ligowych zmagań i będzie musiał przygotować się na starcie z kolejnym wymagającym rywalem, mając ograniczone pole manewru w formacji, która odgrywa kluczową rolę w systemie Frederiksena.
Wyniki badań Þórðarsona w najbliższych dniach będą miały ogromne znaczenie dla planów zespołu na grudniowy maraton meczów.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY