Steve Kapuadi przeżył w ostatnich dniach wyjątkowy moment w reprezentacyjnej karierze, ale jego droga z powrotem do Widzewa Łódź okazała się znacznie dłuższa, niż można było zakładać. Po historycznym sukcesie kadry Demokratycznej Republiki Konga obrońca nie wrócił od razu do klubu, bo na miejscu zatrzymały go wydarzenia związane z państwowymi uroczystościami. Teraz defensor jest już jednak w Polsce i ponownie pracuje z drużyną Aleksandara Vukovicia.
Steve Kapuadi wrócił do Widzewa Łódź po niespodziewanym opóźnieniu
Po zakończeniu zgrupowania reprezentacji wydawało się, że Kapuadi szybko zamelduje się ponownie w Łodzi. Tak się jednak nie stało, ponieważ po wywalczeniu awansu na mundial piłkarze kadry Demokratycznej Republiki Konga zostali w kraju dłużej, niż pierwotnie planowano. Wszystko miało związek z ogromnym świętowaniem, jakie wybuchło po sukcesie reprezentacji.
Dla tamtejszego futbolu był to moment o wielkim znaczeniu, bo drużyna narodowa zapewniła sobie udział w mistrzostwach świata po raz pierwszy od 52 lat. Nic więc dziwnego, że awans został potraktowany jako wydarzenie o randze państwowej. Atmosfera euforii sprawiła, że zawodnicy musieli jeszcze przez pewien czas pozostać na miejscu i uczestniczyć w oficjalnych uroczystościach.
Awans Demokratycznej Republiki Konga na mundial wywołał wielkie święto
Jednym z kluczowych powodów przedłużonego pobytu była decyzja władz państwowych o specjalnym uhonorowaniu reprezentacji. Na 6 kwietnia zaplanowano wizytę drużyny w pałacu prezydenckim, co automatycznie uniemożliwiło Kapuadiemu wcześniejszy wylot do Polski. W praktyce oznaczało to, że defensor nie mógł wrócić do klubowych obowiązków zgodnie z pierwotnym planem.
To właśnie z tego powodu zabrakło go w kadrze Widzewa na mecz z Rakowem Częstochowa. Nieobecność stopera nie wynikała więc z problemów zdrowotnych czy decyzji sztabu szkoleniowego, lecz z wyjątkowych okoliczności związanych z reprezentacyjnym sukcesem i późniejszymi obchodami. Widzew musiał uzbroić się w cierpliwość i poczekać, aż zawodnik będzie mógł opuścić swoją ojczyznę.
Aleksandar Vuković znów ma obrońcę do dyspozycji
Sytuacja zdążyła się już jednak unormować. Kapuadi przyleciał do Polski w nocy z poniedziałku na wtorek, a niedługo później ponownie pojawił się na treningach łódzkiego zespołu. Tym samym szkoleniowiec Widzewa może znów uwzględniać go w planach na kolejne spotkania i spokojnie wprowadzać go z powrotem do rytmu meczowego.
Dla drużyny to ważna wiadomość, bo każdy dostępny defensor może mieć duże znaczenie w kluczowym fragmencie sezonu. Kapuadi dopiero buduje swoją pozycję w nowym klubie, ale jego obecność poszerza pole manewru w linii obrony. Po przeprowadzce z Legii Warszawa 27-latek zdążył rozegrać już pięć spotkań w barwach Widzewa i stopniowo oswaja się z nowym otoczeniem.
Widzew Łódź czeka jeszcze na kolejnego zawodnika
Nie wszyscy piłkarze wrócili jednak już do dyspozycji sztabu. Na ponowne pojawienie się przy Piłsudskiego wciąż czeka Osman Bukari. Skrzydłowy załatwia formalności związane z wizą pracowniczą, dlatego obecnie trudno jednoznacznie wskazać termin jego przylotu i włączenia się do zajęć z resztą zespołu.
Przed Widzewem intensywny okres, dlatego każde opóźnienie kadrowe ma znaczenie. W kwietniu łodzianie mają przed sobą kilka ważnych spotkań, w których będą chcieli poprawić swoją sytuację i zaprezentować się jak najlepiej przed własnymi kibicami.
Najbliższy terminarz Widzewa obejmuje:
- mecz z Bruk-Betem Termalicą Niecieczą u siebie,
- spotkanie z Radomiakiem Radom,
- rywalizację z Motorem Lublin.
Powrót Kapuadiego oznacza więc dla Widzewa konkretną ulgę przed kolejnymi wyzwaniami. Po krótkiej, ale nietypowej przerwie obrońca znów może skupić się wyłącznie na klubie, a sztab szkoleniowy liczy, że szybko odzyska pełną gotowość do gry i pomoże drużynie w nadchodzących meczach.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY