AKTUALNOśCI

Oficjalnie: ogromny sukces polskiego zespołu w Le Mans!

24 godziny rywalizacji, minimalne różnice i emocje do samej mety. Tegoroczna edycja 24h Le Mans przyniosła widowisko, które bardziej przypominało nieustający sprint niż klasyczny wyścig długodystansowy. W centrum uwagi znaleźli się Robert Kubica oraz polski zespół Inter Europol Competition, który zapisał kolejny wielki rozdział w historii krajowego motorsportu.

Samochód bezpieczeństwa odmienił przebieg wyścigu

Przez większą część rywalizacji na Circuit de la Sarthe sytuacja pozostawała względnie stabilna. Wszystko zmieniło się jednak w 18. godzinie zmagań, kiedy doszło do wypadku Porsche z numerem 91. Na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, który pozostawał na trasie przez blisko godzinę.

Neutralizacja sprawiła, że wcześniejsze różnice zostały niemal całkowicie zniwelowane. Po wznowieniu ścigania kierowcy rozpoczęli walkę praktycznie od nowa, a końcówka wyścigu zamieniła się w niezwykle intensywną rywalizację o każdą pozycję.

Wcześniej z walki o czołowe miejsca odpadło kilku poważnych kandydatów do sukcesu. Problemy techniczne wyeliminowały między innymi załogi Cadillaca, Ferrari, BMW oraz Genesisa.

Robert Kubica i Ferrari #83 walczyli do końca

W stawce Hypercar do mety dotarła załoga Ferrari z numerem 83, w której składzie znajdował się Robert Kubica. Polak wielokrotnie imponował tempem podczas swoich zmian i należał do najszybszych kierowców na torze.

Przez znaczną część wyścigu Ferrari utrzymywało się w okolicach piątej pozycji. Na niespełna dwie godziny przed zakończeniem rywalizacji Kubica przekazał samochód Yifei Ye. Ostatecznie załoga ukończyła wyścig na siódmym miejscu.

Choć nie udało się włączyć do walki o podium, występ Polaka został bardzo wysoko oceniony. Wielu obserwatorów podkreślało, że nawet w gronie byłych kierowców Formuły 1 Kubica wyróżniał się szybkością i regularnością.

Toyota wróciła na szczyt klasy Hypercar

Największy sukces w najwyższej kategorii odniosła Toyota. Triumfowała załoga samochodu z numerem 7, którą tworzyli Mike Conway, Kamui Kobayashi i Nyck de Vries. Ich przewaga na mecie wyniosła zaledwie dziesięć sekund.

Drugie miejsce wywalczyło BMW z numerem 20, które do samego końca walczyło o zwycięstwo. Podium uzupełniła Toyota #8 prowadzona przez Sebastiena Buemiego, Brendona Hartleya i Ryo Hirakawę.

Niepowodzeniem zakończył się natomiast start BMW #15. Samochód, który rozpoczynał wyścig z pole position, nie dotarł do mety.

Inter Europol Competition ponownie zachwycił świat

Jeszcze większe powody do radości mieli polscy kibice śledzący kategorię LMP2. Inter Europol Competition przez cały wyścig utrzymywał oba samochody w ścisłej czołówce i ostatecznie zdominował klasę.

Zwycięstwo odniosła załoga auta z numerem 43 w składzie Jakub Śmiechowski, Tom Dillmann i Nick Yelloly. Drugą pozycję zajęła druga ekipa polskiego zespołu – Bijoy Garg, Reshad de Gerus i Nico Müller w samochodzie #343.

Takie rozstrzygnięcie oznacza nie tylko obronę ubiegłorocznego triumfu, ale także historyczny dublet polskiej ekipy w jednej z najbardziej prestiżowych imprez motorsportowych na świecie.

Walka o sekundy przez całą dobę

Tegoroczne Le Mans wyróżniało się wyjątkowo wysokim tempem. Brak deszczu, niewielka liczba neutralizacji i bardzo wysokie temperatury sprawiły, że kierowcy przez niemal całą dobę jechali na granicy możliwości.

Takie warunki były ogromnym wyzwaniem nie tylko dla zawodników, ale również dla sprzętu. Silniki, hamulce i układy chłodzenia pracowały pod ekstremalnym obciążeniem, a najmniejszy błąd mógł przekreślić szanse na sukces.

Ostatecznie zwyciężyły doświadczenie, niezawodność i konsekwencja. Toyota odzyskała dominację w Hypercarach, Robert Kubica ponownie potwierdził swoją klasę, a Inter Europol Competition udowodnił, że na stałe należy do światowej czołówki wyścigów długodystansowych.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY