Robert Bryczek nie powtórzył efektownego występu z Paryża. Podczas gali UFC Fight Night w Perth Polak przegrał z Camem Rowstonem po pełnym dystansie, a werdykt sędziów nie pozostawił pola do dyskusji. Australijczyk od drugiej rundy coraz wyraźniej przejmował kontrolę nad walką.
Robert Bryczek przegrał na gali UFC Fight Night
Robert Bryczek po raz trzeci wystąpił w UFC Fight Night. Polak podchodził do starcia z Camem Rowstonem po zwycięstwie, które mocno zapadło kibicom w pamięć. W Paryżu sprawił dużą niespodziankę, nokautując w trzeciej rundzie faworyzowanego Brada Tavaresa.
W Perth scenariusz był jednak zupełnie inny. Tym razem Bryczek nie potrafił narzucić rywalowi swoich warunków. Rowston, który przed walką miał na koncie 14 zwycięstw w 17 zawodowych pojedynkach, potwierdził wysoką formę i zasłużenie wygrał jednogłośną decyzją sędziów.
Dobry początek Polaka nie wystarczył
Na początku walki Bryczek próbował działać aktywnie. Starał się spychać Australijczyka pod siatkę i ograniczać mu przestrzeń. Rowston dobrze reagował jednak na presję, zatrzymując Polaka prostymi ciosami i nie pozwalając mu rozwinąć ofensywy.
W połowie pierwszej rundy pojedynek przeniósł się do parteru. Bryczek znalazł się w trudnym położeniu, ale zdołał szybko wrócić do lepszej pozycji. Ten fragment pokazał, że Polak potrafi reagować pod presją, lecz jednocześnie kosztował go sporo sił.
Rowston przejął kontrolę w drugiej rundzie
Po przerwie przewaga Rowstona stała się coraz bardziej widoczna. Bryczek zaczął tracić energię, a Australijczyk wykorzystywał to z dużą konsekwencją. Częściej trafiał, utrzymywał lepszy rytm i skuteczniej kontrolował dystans.
Rowston nie ograniczał się do punktowania. Szukał okazji, by zakończyć walkę przed czasem, ale Bryczek przetrwał jego najmocniejsze ataki. Polak wykazał odporność, jednak z każdą minutą miał coraz większy problem z odwróceniem przebiegu pojedynku.
Jednogłośna decyzja po pełnym dystansie
Walka potrwała do ostatniej syreny. Po jej zakończeniu trudno było spodziewać się innego werdyktu niż zwycięstwo Rowstona. Sędziowie byli jednomyślni i przyznali wygraną Australijczykowi.
Dla Bryczka to bolesna porażka po efektownym triumfie w poprzednim występie. Polak pokazał charakter, ale tym razem zabrakło mu świeżości, skuteczności i argumentów, które pozwoliłyby przełamać dobrze dysponowanego przeciwnika.
Bryczek musi szukać odpowiedzi po porażce
Występ w Perth pokazał, że Bryczek wciąż ma przed sobą dużo pracy, jeśli chce ustabilizować pozycję w UFC. Zwycięstwo nad Tavaresem dało mu rozgłos, ale starcie z Rowstonem przypomniało, jak wymagająca jest rywalizacja na tym poziomie.
Polak będzie musiał przeanalizować, dlaczego tak szybko zaczął tracić siły i czemu nie udało mu się dłużej utrzymać presji z pierwszych minut. Kolejny występ może być dla niego bardzo ważny w kontekście dalszej przyszłości w największej organizacji MMA na świecie.