AKTUALNOśCI

Oficjalnie: policja pojawiła się w padoku F1!

Kulisy Grand Prix Australii okazały się znacznie bardziej sensacyjne, niż mogło się wydawać tuż po wyścigu. Dopiero kilka dni po weekendzie w Melbourne ujawniono, że na terenie padoku Formuły 1 doszło do policyjnej interwencji zakończonej zatrzymaniem mężczyzny podejrzewanego o kradzież. Zamieszanie było tym większe, że miał on na sobie odzież zespołu Audi, przez co początkowo można było odnieść wrażenie, że chodzi o osobę związaną ze stajnią z Hinwil. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.

Informacje o całym zajściu pojawiły się dopiero tydzień po Grand Prix Australii. Wtedy Audi potwierdziło, że w rejonie strefy gościnnej zespołu na torze Albert Park rzeczywiście interweniowała policja. Ekipa zaznaczyła jednocześnie, że zatrzymany nie był jej pracownikiem ani w żaden sposób nie współpracował z teamem, mimo że występował w ubraniach sugerujących taki związek.

Policyjna interwencja w padoku F1 podczas GP Australii

Według przekazanych informacji incydent rozegrał się w pobliżu zaplecza gościnnego niemieckiego producenta. Zespół wyjaśnił, że był świadomy zdarzenia i od początku współpracował z lokalnymi służbami. Jednocześnie podkreślono, że z samego centrum gościnnego nic nie zniknęło, a sytuacja nie dotyczyła członka personelu Audi. W praktyce oznacza to, że obecność mężczyzny w odzieży zespołowej mogła wprowadzić w błąd obserwatorów, ale nie miała nic wspólnego z rzeczywistym zatrudnieniem.

Sprawa wzbudziła spore zainteresowanie, bo padok Formuły 1 jest strefą ściśle chronioną, a dostęp do niej mają wyłącznie osoby z odpowiednimi uprawnieniami. Każde naruszenie zasad bezpieczeństwa lub podejrzenie kradzieży w takim miejscu od razu staje się poważnym problemem organizacyjnym. Tym bardziej że chodziło o wydarzenie jednej z najważniejszych serii wyścigowych świata, obserwowane przez tysiące kibiców i media z wielu krajów.

Kradzież przepustek do padoku Formuły 1 w Melbourne

Z ustaleń medialnych wynika, że policyjna akcja mogła mieć bezpośredni związek z kradzieżą przepustek umożliwiających wejście do padoku. Ich łączna wartość miała sięgać około 30 tysięcy dolarów, co pokazuje skalę całej sprawy. Tego typu identyfikatory nie mają wyłącznie wartości finansowej, lecz przede wszystkim organizacyjną i bezpieczeństwa, ponieważ pozwalają poruszać się po najbardziej chronionych częściach toru.

Zatrzymany mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące włamania, kradzieży oraz posługiwania się fałszywym dokumentem. Po opuszczeniu aresztu za kaucją ma stawić się przed sądem w Melbourne 21 września. To oznacza, że sprawa nie została zamknięta wraz z zakończeniem weekendu wyścigowego i będzie miała swój dalszy ciąg już poza torem. Organizatorzy Grand Prix Australii nie chcieli szerzej odnosić się do zdarzenia, wskazując, że postępowanie pozostaje w gestii policji.

Tajemnicze kradzieże podczas Grand Prix Australii

To jednak niejedyny wątek, którym zajmują się służby po zawodach w Melbourne. Równolegle prowadzone jest dochodzenie w sprawie zniknięcia wyjątkowego przedmiotu z padoku. Chodzi o przygotowane na zamówienie dzieło sztuki opatrzone podpisami Oscara Piastriego i Lando Norrisa. Przedmiot miał zaginąć w niedzielę, czyli w dniu wyścigu, co dodatkowo komplikuje obraz całego weekendu.

W tej drugiej sprawie policja opublikowała już wizerunek kobiety, która może mieć związek z zaginięciem cennego eksponatu. Śledczy liczą, że dzięki temu uda się szybciej ustalić, co dokładnie wydarzyło się na torze Albert Park. Wszystko to sprawia, że Grand Prix Australii jest dziś wspominane nie tylko z powodu sportowej rywalizacji, lecz także przez serię niepokojących incydentów, które rzuciły cień na organizację jednej z najbardziej prestiżowych rund sezonu Formuły 1.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY