Al-Ahli ponownie sięgnęło po trofeum Azjatyckiej Ligi Mistrzów, zapisując się w historii rozgrywek. Finał z Machidą Zelvią był pełen napięcia, zwrotów akcji i walki do ostatnich sekund. O losach spotkania zdecydował jeden moment w dogrywce, choć zwycięzcy kończyli mecz w ogromnym osłabieniu.
Al-Ahli narzuciło tempo od początku
Zespół z Dżuddy od pierwszych minut przejął inicjatywę i starał się kontrolować przebieg finału. Piłkarze Al-Ahli tworzyli kolejne sytuacje, ale długo brakowało skuteczności, która pozwoliłaby objąć prowadzenie jeszcze przed przerwą.
Machida Zelvia skupiała się głównie na defensywie i próbach kontrataków. Taki obraz gry utrzymywał się przez większą część regulaminowego czasu, a wynik pozostawał bezbramkowy.
Czerwona kartka zmieniła przebieg meczu?
Kluczowy moment nastąpił w drugiej połowie. W 68. minucie Zakaria Hawsawi stracił panowanie nad emocjami i za uderzenie rywala głową zobaczył bezpośrednią czerwoną kartkę.
Al-Ahli musiało radzić sobie w osłabieniu, co wymusiło zmianę ustawienia i większą koncentrację na obronie. Mimo to drużyna nie zrezygnowała z prób ataku i szukała swojej okazji.
Gol w dogrywce dał zwycięstwo
Rozstrzygnięcie przyszło dopiero po rozpoczęciu dogrywki. W 96. minucie dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Firas Al-Buraikan, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku.
Jego trafienie okazało się decydujące. Al-Ahli objęło prowadzenie i od tego momentu skupiło się na utrzymaniu wyniku, mimo rosnącej presji rywala.
Obrona w dziewiątkę i walka do końca
Końcówka meczu była niezwykle trudna dla saudyjskiego zespołu. Al-Ahli broniło się w jeszcze większym osłabieniu, ale nie pozwoliło przeciwnikowi doprowadzić do wyrównania.
Machida Zelvia próbowała wykorzystać przewagę liczebną, jednak nie znalazła sposobu na pokonanie defensywy rywali aż do ostatniego gwizdka.
Historyczny sukces Al-Ahli
Dla Al-Ahli to wyjątkowe osiągnięcie. Klub z Dżuddy obronił tytuł Azjatyckiej Ligi Mistrzów, czego wcześniej przez ponad dwie dekady nie dokonała żadna drużyna.
Ten triumf potwierdza dominację zespołu na kontynencie i pokazuje, że nawet w trudnych warunkach potrafi sięgnąć po najważniejsze trofea.