Jonathan Wheatley bardzo krótko pełnił funkcję szefa projektu Audi w Formule 1. Brytyjczyk wytrzymał na tym stanowisku zaledwie dziesięć miesięcy i niespodziewanie zdecydował się zakończyć współpracę. Oficjalnie powodem rozstania mają być kwestie osobiste, ale kulisy tej decyzji wskazują, że w tle mogły znaleźć się także napięcia wewnątrz zespołu oraz perspektywa szybkiego powrotu do pracy w Wielkiej Brytanii.
Informacja o rozstaniu wywołała spore poruszenie, bo jeszcze niedawno wydawało się, że Wheatley będzie jedną z kluczowych postaci w budowie pozycji Audi w mistrzostwach świata. Tymczasem jego przygoda z niemieckim projektem zakończyła się szybciej, niż można było zakładać, a cała sytuacja zbiegła się z doniesieniami o możliwej zmianie również po drugiej stronie padoku.
W czwartek zaczęły pojawiać się sygnały, że Wheatley może objąć ważną funkcję w Astonie Martinie. Według tych informacji Brytyjczyk miałby przejąć obowiązki związane z kierowaniem zespołem, co pozwoliłoby Adrianowi Neweyowi mocniej skoncentrować się na sprawach technicznych i rozwoju konstrukcji AMR26. Te doniesienia od początku budziły zainteresowanie, bo oznaczałyby błyskawiczną zmianę kierunku po niedawnym wejściu Wheatleya do struktur Audi.
Jonathan Wheatley odchodzi z Audi po krótkiej misji w F1
W piątek Audi wydało oficjalny komunikat, w którym potwierdziło odejście dotychczasowego szefa zespołu. Z przekazanych informacji wynikało, że decyzja weszła w życie natychmiast, a jednocześnie zapowiedziano przebudowę modelu zarządzania w strukturach odpowiedzialnych za program Formuły 1. To wyraźny znak, że w firmie uznano ten moment za początek szerszych zmian.
Nieoficjalnie mówi się, że przed rozstaniem doszło do rozmowy Wheatleya z Gernotem Döllnerem, dyrektorem generalnym Audi. Brytyjczyk miał podczas tego spotkania tłumaczyć, że coraz mocniej odczuwa potrzebę pracy bliżej domu. Dla niego problemem miało być funkcjonowanie w szwajcarskim Hinwil, podczas gdy zdecydowanie wygodniejszym rozwiązaniem byłby powrót na Wyspy.
W tle miały pojawić się także kwestie związane z codzienną współpracą wewnątrz projektu. Jednym z najczęściej wskazywanych tematów były relacje z Mattią Binotto, który odgrywa bardzo ważną rolę przy budowie przyszłości Audi w Formule 1. To właśnie Włoch ma mieć decydujący wpływ na najistotniejsze obszary związane z rozwojem bolidu i całego programu sportowego, co miało prowadzić do sporów kompetencyjnych oraz niejasnego podziału odpowiedzialności.
Kulisy rozstania i zmiany w strukturze Audi
W samym Audi również miało narastać przekonanie, że podwójne centrum decyzyjne nie sprzyja sprawnemu prowadzeniu projektu. Z tego powodu zgoda na szybkie odejście Wheatleya mogła być próbą uporządkowania sytuacji i uproszczenia struktury zarządzania. W praktyce oznacza to, że po jego rozstaniu większy zakres obowiązków przejmie Binotto, który i tak od pewnego czasu pozostaje jedną z najważniejszych postaci w całym przedsięwzięciu.
W wydanym oświadczeniu Audi przekazało, że zespół przechodzi istotne zmiany na najwyższym szczeblu. Podkreślono też, że Wheatley kończy pracę z powodów osobistych, a firma podziękowała mu za wkład wniesiony w rozwój projektu. Jednocześnie zaznaczono, że Binotto będzie nadal prowadził program Audi w F1, a dodatkowo obejmie również obowiązki związane z zarządzaniem samym zespołem.
To ruch, który może mieć znaczenie nie tylko organizacyjne, ale również sportowe. Audi znajduje się w newralgicznym momencie budowania swojej pozycji w królowej motorsportu, dlatego każda zmiana personalna na tak wysokim poziomie automatycznie wpływa na ocenę całego projektu. Zwłaszcza że mowa o ekipie, która dopiero przygotowuje się do pełnego wejścia do stawki jako producent podwozi i jednostek napędowych.
Aston Martin czeka na ruch, a sytuacja zespołu robi się coraz trudniejsza
Na razie Aston Martin nie potwierdził oficjalnie pozyskania Wheatleya, ale spekulacje wokół tego scenariusza nie słabną. Zespół z Silverstone ma znajdować się w bardzo trudnym położeniu i potrzebuje wyraźnego impulsu, który pozwoliłby uporządkować sytuację sportową oraz organizacyjną. Problemem może być jednak ewentualny zakaz konkurencji, który prawdopodobnie opóźniłby rozpoczęcie pracy przez Brytyjczyka w nowym miejscu.
Początek sezonu 2026 w wykonaniu Astona Martina wypada bardzo rozczarowująco. Ekipa ma poważne trudności, a jednym z największych kłopotów są problemy z jednostką napędową Hondy, przez które kierowcy nie zawsze są w stanie bezproblemowo kończyć wyścigi. Taki obraz szczególnie boli właściciela zespołu Lawrence’a Strolla, który w ostatnich latach wydał ogromne środki na rozwój stajni, inwestując między innymi w nową fabrykę oraz tunel aerodynamiczny.
Ambicje były znacznie większe, bo celem miało być włączenie się do walki o najwyższe cele. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna, a zespół znajduje się na końcu stawki bez punktów. W takim otoczeniu nazwisko Wheatleya zaczyna nabierać jeszcze większego znaczenia, bo Aston Martin potrzebuje dziś nie tylko technicznej jakości, lecz także człowieka, który pomoże uporządkować całość i nadać jej nowy kierunek.