Roland Garros może zacząć się nie tylko od sportowych emocji, lecz także od wyraźnego sygnału niezadowolenia ze strony zawodników. Część tenisistów planuje ograniczyć obowiązki medialne, by zwrócić uwagę na podział pieniędzy w Wielkim Szlemie i pokazać organizatorom, że cierpliwość środowiska ma swoje granice.
Protest tenisistów na Rolandzie Garrosie
W piątek i sobotę część uczestników Rolanda Garrosa ma skrócić udział w konferencjach prasowych do 15 minut. Nie chodzi o przypadkową liczbę. Ten czas ma nawiązywać do szacowanego udziału pul nagród w przychodach turniejów wielkoszlemowych, który według zawodników jest zbyt niski.
Planowana akcja ma polegać również na rezygnacji z dodatkowych rozmów dla głównych partnerów posiadających prawa do transmisji. To forma protestu określana jako wykonywanie tylko obowiązkowego minimum. Zawodnicy nie chcą zrywać wszystkich zobowiązań, ale zamierzają jasno pokazać, że oczekują poważniejszych rozmów o finansach i warunkach pracy.
O co walczą zawodnicy?
Tenisiści domagają się zwiększenia części przychodów przeznaczanej dla graczy. Ich celem jest poziom 22 procent. Obecny model uważają za niewystarczający, zwłaszcza że największe imprezy generują ogromne wpływy, a zawodnicy są twarzami widowiska i głównym powodem zainteresowania kibiców.
Tegoroczna pula nagród w Paryżu wynosi 61,7 miliona euro, czyli więcej niż rok wcześniej. Zwycięzcy singla kobiet i mężczyzn mają otrzymać po 2,8 miliona euro. Problemem nie jest więc sam wzrost nagród, lecz proporcja między pieniędzmi trafiającymi do tenisistów a przychodami organizatorów.
Iga Świątek też zabierała głos
W dyskusji o finansach i wpływie zawodników na funkcjonowanie największych turniejów pojawiała się również Iga Świątek. Polka znalazła się wśród osób krytykujących obecny model finansowy Rolanda Garrosa. Jej stanowisko wpisuje się w szerszą debatę, w której największe nazwiska tenisa domagają się większej przejrzystości i bardziej partnerskiego traktowania.
Świątek odnosiła się także do pomysłu bojkotu turnieju. Nie przedstawiała go jako prostego rozwiązania, lecz jako bardzo radykalny krok, którego skutki trudno przewidzieć. Z jej wypowiedzi wynikało, że na obecnym etapie taki scenariusz nie jest oczywistym kierunkiem działania.
Roland Garros pod presją gwiazd
Organizatorzy paryskiego turnieju nie ukrywają niezadowolenia z planowanej akcji, ale deklarują gotowość do rozmów. Dla zawodników sama deklaracja dialogu może jednak nie wystarczyć, jeśli nie pójdą za nią konkretne zmiany. Spór dotyczy nie tylko pieniędzy za wyniki, lecz także świadczeń socjalnych, emerytur i wpływu tenisistów na kalendarz.
Roland Garros staje więc przed trudnym początkiem. Z jednej strony turniej chce skupić uwagę na rywalizacji na korcie, z drugiej musi zmierzyć się z narastającym niezadowoleniem graczy. Krótsze konferencje mogą być tylko pierwszym sygnałem, że czołowi tenisiści coraz odważniej domagają się miejsca przy stole, przy którym zapadają najważniejsze decyzje.