Jeszcze niedawno w Zagłębiu Sosnowiec stawiano na stabilizację i zaufanie wobec Grzegorza Bąka. Nie minął nawet miesiąc od objęcia przez niego pierwszego zespołu, a klub zdecydował się na nagły ruch. W tle są fatalne wyniki, porażka ze znacznie niżej notowanym rywalem i coraz trudniejsze położenie drużyny w walce o utrzymanie.
Nagła decyzja w Zagłębiu Sosnowiec
W Zagłębiu Sosnowiec doszło do zaskakującej zmiany. Klub poinformował 17 kwietnia, że Grzegorz Bąk nie będzie już prowadził pierwszej drużyny. To o tyle nietypowa sytuacja, że szkoleniowiec objął stanowisko zaledwie 16 marca, a więc pracował z zespołem bardzo krótko.
Co istotne, nie oznacza to całkowitego rozstania z 44-latkiem. Zagłębie zdecydowało, że Bąk pozostanie w klubowych strukturach i będzie kontynuował pracę w Akademii. Taki komunikat pokazuje, że w Sosnowcu nie przekreślono go całkowicie, ale uznano, że w obecnym momencie nie powinien dalej odpowiadać za wyniki pierwszego zespołu.
Grzegorz Bąk nie odmienił gry zespołu
Bąk przejmował drużynę po Grzegorzu Łobodzińskim. Nie był przy tym człowiekiem z zewnątrz, bo od dłuższego czasu funkcjonował już w Zagłębiu Sosnowiec. Wcześniej odpowiadał za rezerwy, a za kadencji Artura Skowronka pracował również jako asystent przy pierwszej drużynie. Wydawało się więc, że dobrze zna klubowe realia i będzie w stanie szybko odnaleźć się w nowej roli.
Boiskowa rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Pod jego wodzą zespół rozegrał pięć meczów ligowych i wywalczył tylko jeden punkt. Tak słaby dorobek nie poprawił sytuacji drużyny, która od dłuższego czasu zmaga się z dużymi problemami. Zamiast odbicia pojawiła się dalsza stagnacja, a presja wokół klubu jeszcze wzrosła.
Porażka ze Skrą Częstochowa przelała czarę goryczy
Decydujący moment nadszedł po spotkaniu towarzyskim rozegranym w piątek. Zagłębie Sosnowiec przegrało 1:2 ze Skrą Częstochowa, czyli zespołem występującym w III lidze. Taki wynik sam w sobie był niepokojący, ale jeszcze więcej mówi tempo reakcji władz klubu.
Informacja o odsunięciu Bąka od prowadzenia drużyny pojawiła się już 76 minut po końcowym gwizdku tego sparingu. To najlepiej pokazuje, że decyzja dojrzewała już wcześniej, a przegrana z niżej notowanym rywalem jedynie przesądziła sprawę. Władze klubu uznały, że dalsze trwanie przy dotychczasowym rozwiązaniu nie ma sensu.
Kontrakt przedłużony, a później odsunięcie
Całej historii dodatkowego ciężaru dodaje fakt, że jeszcze 29 marca Zagłębie przedłużyło umowę z Grzegorzem Bąkiem oraz jego dwoma najbliższymi współpracownikami aż do połowy 2027 roku. Z perspektywy czasu wygląda to jak ruch, który bardzo szybko stracił znaczenie w kontekście pierwszego zespołu.
Tym większe może być zaskoczenie kibiców, bo między podpisaniem nowego kontraktu a odsunięciem szkoleniowca minęło niewiele czasu. Klub wysłał w ten sposób dwa zupełnie różne sygnały w bardzo krótkim odstępie. Najpierw postawił na ciągłość i zaufanie, a później zdecydował się na błyskawiczną zmianę kursu.
Sytuacja w tabeli staje się coraz trudniejsza
Nowy trener przejmie drużynę w bardzo skomplikowanym momencie sezonu. Po 27 kolejkach Zagłębie Sosnowiec ma na koncie 27 punktów i znajduje się w strefie spadkowej. To położenie, które nie daje marginesu błędu i wymaga natychmiastowej poprawy wyników.
Strata do miejsca gwarantującego udział w barażach o utrzymanie wynosi cztery punkty. Do bezpiecznej pozycji klub traci już sześć. Oznacza to, że czasu na reakcję jest coraz mniej, a każdy kolejny mecz może mieć kluczowe znaczenie dla losów zespołu. W Sosnowcu nie ma już miejsca na eksperymenty, bo stawką jest pozostanie na obecnym poziomie rozgrywkowym.