Korona Kielce nie zdołała pójść za ciosem po zwycięstwie nad Widzewem Łódź. W meczu 17. kolejki Ekstraklasy drużyna Jacka Zielińskiego przegrała z Cracovią 0:1, a jedyna bramka sobotniego spotkania padła po fatalnym błędzie kieleckiej defensywy. Po końcowym gwizdku szkoleniowiec gospodarzy nie ukrywał rozczarowania zarówno wynikiem, jak i stylem gry swojego zespołu.
Korona sama podarowała zwycięstwo rywalowi
Mecz był wyrównany, jednak to Korona w dużej mierze skomplikowała sobie sytuację. Zamiast stworzyć podstawy do budowania przewagi, kielczanie popełnili kosztowny błąd przy próbie rozegrania piłki we własnym polu karnym. Niefrasobliwość obrońców wykorzystała Cracovia i zdobyła jedynego gola, który ostatecznie przesądził o wyniku.
Zespół liczył na kontynuację pozytywnego trendu po wyjazdowej wygranej nad Widzewem, ale tym razem zabrakło konsekwencji, dokładności i utrzymania tempa gry. Trener podkreślił, że drużyna znów „faluje”, raz prezentując dobrą dyspozycję, a raz tracąc punkty w spotkaniach, które mogły wyglądać zupełnie inaczej.
Zieliński: ta porażka mocno boli
Jacek Zieliński ocenił, że z przebiegu meczu Korona mogła osiągnąć więcej. Według szkoleniowca to nie Cracovia dominowała, lecz niewymuszone błędy kieleckiego zespołu pozwoliły jej wyjechać z kompletem punktów. Trener zwrócił uwagę, że jego drużyna w pełni miała kontrolę nad sytuacją, ale jeden niefortunny pomysł na rozegranie akcji zmienił obraz spotkania.
Szkoleniowiec dodał, że teraz przed jego piłkarzami dwa ważne testy – pojedynek w Pucharze Polski oraz ligowa rywalizacja z Wisłą Płock. W obu tych meczach zespół będzie szukać rehabilitacji i powrotu na właściwe tory.
Kolejny kłopot kadrowy. Davidović wypada do końca roku
Na niepowodzenia boiskowe nakładają się również problemy zdrowotne. Podczas meczu urazu nabawił się Stjepan Davidović, jeden z ważnych graczy ofensywnych Korony. Zawodnik zgłosił ból mięśnia dwugłowego po jednym z kopnięć, a pierwsze oceny sztabu medycznego wskazują, że kontuzja najprawdopodobniej wykluczy go z gry do końca obecnego roku kalendarzowego. To kolejny cios dla kieleckiego zespołu, który już wcześniej zmagał się z brakami kadrowymi.
Sobotnia porażka sprawiła, że atmosfera wokół drużyny ponownie stała się napięta. „Żółto-Czerwoni” muszą szybko wyciągnąć wnioski i ustabilizować formę, jeśli chcą trzymać się środka tabeli i myśleć o spokojnym zakończeniu rundy jesiennej.