Nico Williams znów wypada z obiegu z powodów zdrowotnych i wygląda na to, że tym razem przerwa potrwa dłużej. Problem, który ciągnie się za nim od miesięcy, wciąż daje o sobie znać, dlatego piłkarz ma zmienić podejście do leczenia i na pewien czas całkowicie odpuścić grę, żeby wrócić do pełnej sprawności.
Kontuzja Nico Williamsa: przerwa ma potrwać 6–8 tygodni
23-letni skrzydłowy nie pojawi się na boisku w najbliższym czasie. Mówi się o pauzie rzędu 6–8 tygodni, co oznacza, że Athletic Club będzie musiał poradzić sobie bez jednego z kluczowych zawodników w decydującej fazie sezonu.
Od kilku miesięcy w tle przewija się temat pubalgii, czyli dolegliwości w okolicach kości łonowej, która potrafi skutecznie ograniczać dynamikę, przyspieszenie i komfort przy zmianach kierunku. Wcześniej Williams miał postawić na leczenie zachowawcze, rezygnując z zabiegu. Teraz, jeśli ból nadal utrudnia grę, zawodnik ma wybrać inną ścieżkę terapii i wykorzystać dłuższą przerwę na solidną odbudowę.
Statystyki w tym sezonie: liczby poniżej oczekiwań
Dla mistrza Europy ten sezon nie układa się idealnie także pod względem sportowym. Williams rozegrał 23 mecze, notując cztery bramki i pięć asyst. To wynik, który – jak na jego potencjał i rolę w drużynie – wielu kibiców i obserwatorów uzna za skromny, zwłaszcza jeśli urazy i dyskomfort faktycznie nie pozwalały mu grać na pełnych obrotach.
Athletic zajmuje obecnie 11. miejsce w tabeli La Liga, a najbliższym rywalem zespołu Ernesto Valverde będzie Valencia. Brak Williamsa może wymusić korekty w ustawieniu skrzydeł i sposobie przechodzenia do ataku, bo to właśnie szybkość i pojedynki jeden na jeden były jego największym atutem.
Kontrakt do 2035 roku: spokój formalny, presja sportowa
Sytuacja kontraktowa nie wygląda na problem – umowa zawodnika z Athletic ma obowiązywać aż do połowy 2035 roku. Pytanie dotyczy raczej tego, jak szybko uda się opanować ból i czy przerwa faktycznie pozwoli wrócić na poziom, na którym Williams jest w stanie regularnie robić różnicę. Jeśli terapia zadziała, Athletic może zyskać „wzmocnienie” na finisz sezonu bez żadnego transferu. Jeśli nie – temat zdrowia będzie wracał jak bumerang, niezależnie od tego, co pokazuje papier.