AKTUALNOśCI

Raków i Śląsk zainteresowane hiszpańskim pomocnikiem!

Temat powrotu Matíasa Nahuela Leivy do Polski wrócił na pierwsze strony szybciej, niż można było się spodziewać. W ostatnich dniach coraz mocniej wybrzmiewa scenariusz, w którym 29-letni skrzydłowy ponownie zakłada koszulkę Śląska Wrocław. Sprawa ma być na zaawansowanym etapie, a rozmowy dotyczą wypożyczenia na drugą część sezonu z możliwością wykupu. Jednocześnie nie jest to operacja, którą wrocławianie przeprowadzą w spokoju — zawodnik miał już wcześniej pojawiać się na radarach innych polskich klubów, w tym Rakowa Częstochowa.

Śląsk Wrocław negocjuje wypożyczenie. Opcja wykupu w pakiecie

Wrocławski klub ma pracować nad rozwiązaniem, które pozwoli szybko wzmocnić ofensywę bez natychmiastowego „dużego” wydatku. W grę ma wchodzić półroczne wypożyczenie Leivy z Maccabi Hajfa, uzupełnione o klauzulę umożliwiającą transfer definitywny po zakończeniu sezonu. Taki model jest wygodny dla obu stron: Śląsk może sprawdzić, jak zawodnik odnajdzie się po przerwie i w jakiej jest dyspozycji, a sam piłkarz dostaje szansę na regularną grę i odbudowanie rytmu meczowego.

Z informacji krążących wokół tematu wynika, że porozumienie jest bardzo blisko. To nie wygląda już na luźne sondowanie rynku, tylko na konkretny plan na wzmocnienie kadry przed rundą rewanżową.

Raków Częstochowa też miał się zgłosić. Śląsk walczy o transfer

W tle pojawia się jednak istotny szczegół: Leiva nie miał być „wyłącznym” celem Śląska. Kilka tygodni wcześniej propozycja dla skrzydłowego miała pojawić się również ze strony Rakowa Częstochowa. To ważny sygnał, bo pokazuje, że zawodnik wciąż budzi zainteresowanie klubów, które regularnie walczą o wysokie cele.

Nie jest tajemnicą, że w takich negocjacjach liczą się detale: długość umowy, sposób rozliczeń z klubem macierzystym, a także rola sportowa, jaką piłkarz ma otrzymać od razu po przyjściu. Jeśli do gry wchodzą poważni rywale, Śląsk musi przekonać zawodnika nie tylko sentymentem do Wrocławia, ale też jasną wizją boiskową.

Jagiellonia i Legia w tle. Więcej niż jeden chętny w Polsce

Oprócz Rakowa w kontekście Leivy przewijały się też nazwy innych klubów z Ekstraklasy. To może oznaczać, że Polska jest dla niego realnym kierunkiem, a rynek widzi w nim piłkarza gotowego od razu podnieść jakość na skrzydle. Im więcej zainteresowanych, tym większa presja czasu i ryzyko, że temat „ucieknie” w ostatniej chwili.

Powrót do Wrocławia nie byłby wyłącznie ruchem „po znajomości”. Leiva ma za sobą bardzo konkretny dorobek w Śląsku, który sprawia, że kibice nadal kojarzą go jako jedną z twarzy ofensywy z ostatnich lat. Przez dwa sezony rozegrał w klubie 72 mecze, zdobył 14 bramek i dołożył sześć asyst. Szczególnie zapisał się drugi rok, kiedy mocno dołożył się do świetnego wyniku zespołu — wtedy Śląsk zakończył rozgrywki jako wicemistrz Polski, a on sam potrafił regularnie dorzucać liczby w lidze. To właśnie ten profil — skrzydłowy, który daje konkrety, a nie tylko „pracę na boku” — sprawia, że jego nazwisko znów rozpala dyskusje.

Dlaczego Leiva chce odejść z Maccabi?

Kluczowym powodem ma być po prostu brak odpowiedniej roli w klubie z Hajfy. Zawodnik coraz częściej miał oglądać mecze z ławki, a przy takim scenariuszu trudno utrzymać formę i pewność siebie. Zmiana otoczenia staje się więc logicznym krokiem, szczególnie jeśli pojawia się możliwość powrotu do ligi, w której już się sprawdził i gdzie może dostać wyraźnie większy wpływ na grę.

Jeśli potwierdzi się wariant wypożyczenia z opcją wykupu, Śląsk może zyskać szybkie wzmocnienie na newralgicznej pozycji. Jednocześnie przy zainteresowaniu innych klubów margines na pomyłkę jest niewielki — tu nie wystarczy „być blisko”, trzeba dopiąć konkret. Najbliższe dni pokażą, czy to rzeczywiście powrót, który stanie się faktem, czy kolejny transferowy wątek, który urwie się tuż przed metą.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY