Kamil Jóźwiak miał w Jagiellonii Białystok odbudować formę i wrócić na właściwe tory, ale zamiast przełomu pojawia się kolejne zmartwienie. Skrzydłowy doznał urazu w meczu z Fiorentiną, a pierwsze sygnały wskazują, że przerwa może potrwać dłużej. W praktyce to może być cios w jego i tak już trudną sytuację w „Dumie Podlasia”.
Jeszcze przed transferem do Białegostoku temat jego powrotu do Ekstraklasy przewijał się wielokrotnie. Negocjacje przeciągały się m.in. przez oczekiwania finansowe zawodnika oraz stanowisko Granady. Ostatecznie jednak na początku września ubiegłego roku doszło do porozumienia, a Jóźwiak dostał szansę na restart kariery w klubie z Podlasia.
Powrót do Ekstraklasy bez liczb i bez przełomu
Jóźwiak wracał do Polski z nadzieją, że wreszcie pokaże jakość znaną z najlepszych czasów w Lechu Poznań. Tyle że po wyjeździe jego kariera wyraźnie zwolniła. W Derby County grał regularnie, ale brakowało konkretów. Później nie przebił się na tyle, by stać się wyraźną postacią w Charlotte FC, a hiszpański epizod okazał się rozczarowujący.
W Jagiellonii sytuacja również nie uległa poprawie pod względem liczb. 27-latek wciąż nie doczekał się pierwszego gola ani asysty, a to w przypadku skrzydłowego jest najprostszą walutą oceny. W klubie zwracano uwagę, że problemem była też zdrowotna niestabilność — gdy tylko zaczynał łapać rytm, wypadał i nie miał pełnego mikrocyklu treningowego.
Kontuzja po meczu z Fiorentiną i absencja przeciwko Legii
Najnowsze kłopoty zdrowotne pojawiły się po spotkaniu z Fiorentiną. To właśnie w tym meczu Jóźwiak miał doznać urazu, który wykluczył go z kadry na ligowe starcie z Legią Warszawa. Sam fakt, że nie znalazł się nawet w meczowej grupie, zasugerował, że problem jest poważniejszy niż drobne przeciążenie.
W przestrzeni medialnej pojawiła się informacja, że przerwa może potrwać dłużej. To szczególnie niepokojące, bo końcówka sezonu miała być dla niego czasem, w którym wreszcie „zaskoczy” i pokaże, że może dać drużynie wymierną wartość.
Co oznacza dłuższa przerwa dla roli Jóźwiaka w Jagiellonii?
Jeśli absencja faktycznie się przeciągnie, Jóźwiak straci kolejne tygodnie, które były dla niego szansą na zmianę narracji. W jego przypadku problem jest podwójny: brak liczb sportowych i brak ciągłości zdrowotnej. A bez regularnych występów trudno zarówno o formę, jak i o zaufanie trenera.
To także wyzwanie dla Jagiellonii, bo skrzydłowy był sprowadzany jako zawodnik, który ma podnieść jakość w ofensywie i zwiększyć rywalizację na bokach. Dłuższa pauza oznacza konieczność szukania rozwiązań w innych wariantach personalnych i taktycznych.
Kontrakt do końca czerwca i czas, który ucieka
Umowa Kamila Jóźwiaka z Jagiellonią obowiązuje do 30 czerwca przyszłego roku. W teorii to daje mu jeszcze przestrzeń, by odbudować pozycję w klubie. W praktyce jednak każdy kolejny uraz sprawia, że czasu na realne „odkręcenie” sezonu jest coraz mniej, a presja rośnie.
Jeżeli przerwa okaże się dłuższa, jego powrót znów będzie wyglądał jak zaczynanie od początku: wejście w trening, łapanie rytmu, ostrożne minuty i walka o miejsce w składzie. A tego typu scenariusz — po miesiącach bez konkretów — może być dla niego najtrudniejszym testem od momentu powrotu do Ekstraklasy.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY