Gala Babilon MMA 55 w Radomiu dostarczyła kibicom widowiska, które na długo pozostanie w pamięci fanów sportów walki. W walce wieczoru Szymon Kołecki pokazał niezwykły charakter, odwracając losy trudnego pojedynku z Marcinem Łazarzem i zdobywając mistrzowski pas w kategorii półciężkiej. Rewanż, którego oczekiwali kibice od kilku miesięcy, zakończył się triumfem mistrza olimpijskiego.
Łazarz rozpoczyna mocno. Kołecki pod presją od pierwszych minut
Rewanżowe starcie od pierwszej sekundy pokazało, że Łazarz wyciągnął wnioski z ich pierwszej konfrontacji. Były czempion FEN przejął inicjatywę, znakomicie pracując na nogach i trafiając precyzyjnymi ciosami. Kołecki, choć agresywnie parł do przodu, miał problemy z przebiciem się przez dobrze ustawionego rywala.
Stójka należała wyraźnie do „Bane’a”, który skutecznie punktował i wykorzystywał przewagę szybkości. Widać było też jego lepszą dyspozycję kondycyjną – z minuty na minutę Łazarz wyglądał na pewniejszego siebie, konsekwentnie utrudniając Kołeckiemu realizację planu taktycznego.
Kołecki walczy o przetrwanie, ale nie traci wiary
Mistrz olimpijski z Pekinu znalazł się w trudnym położeniu. Na twarzy Kołeckiego pojawiały się kolejne ślady ofensywy rywala, a tempo pojedynku zdawało się mu nie sprzyjać. Mimo to nie brakowało momentów, w których sztangista próbował zmiany scenariusza – wchodził w półdystans, podejmował próby klinczu i szukał akcji, która mogłaby odwrócić bieg wydarzeń.
Kołecki znany jest jednak z tego, że nie rezygnuje nawet w sytuacjach, które wyglądają na przegrane. Właśnie taka determinacja utrzymywała go przy życiu w dwóch pierwszych odsłonach i pozwoliła doczekać momentu, który przeszedł do historii gali.
Decydująca trzecia runda. Jedno kolano zmienia wszystko
Przed rozpoczęciem decydującej rundy Kołecki wyglądał na rozbitego, ale jednocześnie niezwykle zmobilizowanego. Podjął decyzję, by wejść w odważniejsze wymiany. Ta strategia okazała się kluczem do zwycięstwa. W jednym z klinczów wyprowadził precyzyjne kolano na korpus, które natychmiast pozbawiło Łazarza stabilności.
Ukrainiec padł na matę, a Kołecki ruszył z błyskawiczną serią uderzeń w parterze. Widząc brak reakcji Łazarza, sędzia wkroczył do akcji i zakończył walkę. Hala w Radomiu eksplodowała z emocji – to był powrót mistrza, jakiego oczekiwała cała polska scena MMA.
Rewanż idealny. Kołecki dopisuje kolejny rozdział do swojej bogatej historii
Zwycięstwo oznacza dla Kołeckiego nie tylko prestiż rewanżu, ale przede wszystkim zdobycie pasa Babilon MMA w wadze półciężkiej. Mistrz olimpijski zanotował tym samym trzynaste zwycięstwo w profesjonalnej karierze.
Wcześniej pozostawał niepokonany m.in. w organizacji KSW, gdzie pokonywał takie nazwiska jak Mariusz Pudzianowski czy Damian Janikowski. Każda kolejna walka coraz mocniej umacnia jego pozycję jako jednego z najciekawszych zawodników MMA w Polsce.
Nowy-stary mistrz i otwarte drzwi na kolejne wyzwania
Triumf w Radomiu sprawił, że Kołecki znów znajduje się na szczycie kategorii półciężkiej w Babilon MMA. Biorąc pod uwagę jego formę, determinację i naturalny głód rywalizacji, można spodziewać się, że wkrótce pojawią się kolejne ambitne propozycje sportowe.
Dla Łazarza natomiast porażka oznacza konieczność przemyślenia strategii, lecz jego dyspozycja w pierwszych dwóch rundach pokazuje, że wciąż należy do ścisłej czołówki wagi półciężkiej w Polsce. Rewanż pokazał, że zestawienie tych dwóch zawodników zawsze gwarantuje wielkie emocje.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY