Tottenham nie zamierza zatrzymać się na jednym wzmocnieniu środka pola i wygląda na to, że w Londynie rozważają kolejny ruch z naprawdę wysokiej półki. Po ostatnich działaniach kadrowych „Koguty” mają interesować się piłkarzem, który nie tylko zna Premier League od podszewki, ale też jest ważną częścią układanki Liverpoolu — co czyni temat jeszcze ciekawszym, a jednocześnie znacznie trudniejszym do zrealizowania.
Tottenham chce więcej jakości w środku pola
W ostatnim czasie Tottenham wykonał już jeden wyraźny krok, wzmacniając drugą linię. Mimo tego w klubie nie ma poczucia, że to zamknięcie tematu. Wręcz przeciwnie: wszystko wskazuje na to, że w gabinetach analizuje się kolejne opcje, które mogłyby podnieść poziom rywalizacji w środku boiska i dać trenerowi więcej wariantów taktycznych.
To zrozumiałe podejście, bo w Premier League o różnicy między drużynami często decyduje właśnie druga linia: intensywność pressingu, kontrola tempa gry, umiejętność przenoszenia ciężaru z obrony do ataku oraz jakość w grze pod presją. Tottenham chce mieć na tej pozycji nie tylko liczebność, ale przede wszystkim piłkarzy, którzy potrafią „dźwigać” najtrudniejsze momenty meczu.
Curtis Jones na celowniku „Kogutów”
Wśród nazwisk, które mają pojawiać się w kontekście Tottenhamu, przewija się Curtis Jones z Liverpoolu. To piłkarz wychowany w klubie z Anfield, dobrze znający realia ligi i jednocześnie rozwijający się w środowisku, w którym wymagania są najwyższe. Takie profile zwykle są atrakcyjne dla zespołów szukających wzmocnień „bez okresu ochronnego” — zawodnik ograny w Anglii szybciej adaptuje się do rytmu, intensywności i fizyczności rozgrywek.
W praktyce to także sygnał, że Tottenham nie patrzy wyłącznie na rynek zagraniczny. Rozważanie transferu wewnątrz Premier League bywa droższe i trudniejsze negocjacyjnie, ale często daje większą przewidywalność sportową.
Dlaczego transfer z Liverpoolu byłby bardzo trudny
Temat przenosin Jonesa nie jest jednak prostą historią o „zainteresowaniu i finalizacji”. Po pierwsze, zawodnik ma istotną rolę w Liverpoolu. W ostatnim czasie regularnie pojawia się w wyjściowym składzie, co naturalnie zmniejsza prawdopodobieństwo, że klub będzie skłonny go oddać — szczególnie do rywala z tej samej ligi.
Po drugie, takie transfery mają zwykle sens tylko wtedy, gdy wszystkie strony widzą w nich korzyść: Tottenham potrzebuje zawodnika na określoną rolę, piłkarz chce zmiany w kontekście minut i pozycji, a Liverpool uznaje, że bilans sportowy i finansowy się spina. Jeśli Jones jest ważny w bieżącym projekcie, argument „sprzedajmy teraz” staje się znacznie słabszy.
Kontrakt do 2027 roku i możliwy moment decyzji
Istotnym elementem układanki jest sytuacja kontraktowa. Jones ma być związany z Liverpoolem do końca czerwca 2027 roku. To jeszcze nie etap, w którym klub musi działać w trybie alarmowym, ale to też moment, w którym często zaczyna się rozmowy o przyszłości: przedłużenie umowy, poprawa warunków albo wyznaczenie jasnego kierunku na kolejne okienka transferowe.
Dla Liverpoolu to klasyczne rozważanie „kiedy jest najlepszy moment”. Jeśli porozumienie w sprawie nowego kontraktu nie będzie możliwe, w pewnym momencie pojawia się pokusa, by sprzedać wychowanka na sensownych warunkach, zamiast dopuścić do sytuacji, w której piłkarz wchodzi w ostatni rok umowy i cena spada. Z drugiej strony, gdy zawodnik jest ważny tu i teraz, klub często wybiera utrzymanie jakości sportowej zamiast szybkiej monetyzacji.
Statystyki Jonesa w tym sezonie
Jeśli spojrzeć na jego bieżący sezon, Jones ma na koncie 27 występów i jedną asystę. Te liczby nie opisują w pełni jego wartości, bo jego rola nie zawsze polega na końcowym podaniu czy strzale, ale raczej na pracy w środku pola: utrzymaniu piłki, zabezpieczeniu przestrzeni, doskoku i budowaniu płynności gry.
Gdyby Tottenham rzeczywiście chciał doprowadzić temat do końca, musiałby liczyć się z trudnymi negocjacjami i prawdopodobnie wysoką wyceną. Z perspektywy sportowej taki transfer mógłby jednak dać drużynie sporo: zawodnika w najlepszym wieku, ogranej jakości z Premier League i kogoś, kto może podnieść poziom rywalizacji w drugiej linii.
Na tym etapie wygląda to bardziej jak sygnał ambicji i kierunku poszukiwań niż zapowiedź szybkiej finalizacji. Ale w zimowym okienku jedno potrafi zmienić wszystko: kontuzja, nagła okazja rynkowa albo decyzja piłkarza, że chce zrobić kolejny krok. Jeśli któryś z tych elementów zadziała, temat może wrócić szybciej, niż się wydaje.
Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.
PRZEJDŹ DO OFERTY