Igor Jovićević przestał pełnić swoją funkcję w Widzewie Łódź, a jego etap pracy przy al. Piłsudskiego trudno uznać za udany. Wszystko wskazuje jednak na to, że Chorwat nie będzie długo pozostawał bez zajęcia. Coraz więcej sygnałów sugeruje, że może wrócić do dobrze znanego sobie środowiska i ponownie objąć zespół Karpat Lwów.
W Łodzi uznano, że dalsze trwanie przy dotychczasowym układzie nie ma większego sensu. Po przegranym meczu z GKS-em Katowice w ćwierćfinale Pucharu Polski w klubie zapadła decyzja o zakończeniu współpracy z trenerem. To był moment, który przesądził o losie szkoleniowca i stał się potwierdzeniem, że kryzys sportowy osiągnął poziom nie do zaakceptowania.
Igor Jovićević odchodzi z Widzewa Łódź
Choć rozstanie z trenerem stało się faktem, sprawa nie została rozwiązana w typowy sposób. Widzew nie zdecydował się na natychmiastowe zwolnienie Chorwata, ponieważ taki ruch oznaczałby konieczność wypłacenia wysokiej rekompensaty. Według pojawiających się informacji chodzi o kwotę sięgającą 900 tysięcy euro, co dla klubu byłoby bardzo poważnym obciążeniem.
Z tego powodu władze Widzewa zaczęły analizować wariant bardziej opłacalny finansowo. Jeśli definitywne zakończenie współpracy nastąpiłoby dopiero po sezonie, łódzki klub mógłby ograniczyć koszty i zachować około 200 tysięcy euro. W praktyce oznacza to, że przy podejmowaniu decyzji liczyły się nie tylko wyniki sportowe, ale również chłodna kalkulacja.
Karpaty Lwów mogą dać trenerowi nowy start
W tle pojawił się jeszcze jeden scenariusz, który z punktu widzenia Widzewa byłby szczególnie korzystny. Chodzi o sytuację, w której Jovićević szybko znalazłby nowego pracodawcę i sam zgodził się na rozwiązanie kontraktu na warunkach łagodniejszych dla łódzkiego klubu. Taki rozwój wydarzeń pozwoliłby zamknąć temat bez dodatkowych napięć i z mniejszym obciążeniem dla budżetu.
Właśnie dlatego informacje o zainteresowaniu ze strony Karpat Lwów wzbudziły spore zainteresowanie. To kierunek nieprzypadkowy, bo Chorwat doskonale zna ten klub. Pracował tam już wcześniej, prowadząc zespół od czerwca 2014 roku do grudnia 2015 roku. Ewentualny powrót oznaczałby więc nie wejście w zupełnie nowe realia, lecz ponowne objęcie drużyny, której specyfikę dobrze pamięta.
Sytuacja w Karpatach Lwów wciąż pozostaje otwarta
Doniesienia płynące z Ukrainy wskazują, że rozmowy rzeczywiście się toczą, ale ostateczne rozstrzygnięcie jeszcze nie zapadło. Z przekazywanych informacji wynika, że były trener Widzewa znajduje się w gronie kandydatów do przejęcia zespołu, jeśli klub zdecyduje się rozstać z Franem Fernándezem. Na razie nie ma więc mowy o przesądzonej nominacji, lecz temat wyraźnie nabiera tempa.
Karpaty Lwów po dziewiętnastu rozegranych meczach zajmują jedenaste miejsce w tabeli ukraińskiej ekstraklasy. To pozycja, która nie daje większego komfortu i może skłaniać działaczy do szukania nowego impulsu. Powrót Joviciaevicia do Lwowa byłby zatem ruchem opartym nie tylko na znajomości klubu, ale też na nadziei, że szkoleniowiec z doświadczeniem w tym środowisku zdoła szybko ustabilizować sytuację drużyny.