AKTUALNOśCI

Turcja blisko powrotu do kalendarza F1!

Wyścig na Istanbul Park może wrócić do Formuły 1 na stałe, a nie tylko „awaryjnie” jak w czasach pandemii. Z kuluarów płyną sygnały o dogadanych warunkach z właścicielami praw komercyjnych F1, co otwiera drogę do sensacyjnego powrotu Grand Prix Turcji już w sezonie 2027 — i to jako element większej układanki zmian w europejskiej części kalendarza.

Grand Prix Turcji 2027: powrót Istanbul Park coraz bardziej realny

Od pewnego czasu tureckie władze deklarowały gotowość do ponownego goszczenia mistrzostw świata, podkreślając, że Istanbul Park ma ambicje na stałe miejsce w harmonogramie. Teraz rozmowy mają być na tyle zaawansowane, że powrót w 2027 roku przestaje brzmieć jak pobożne życzenie, a zaczyna wyglądać jak plan do wdrożenia. Dla F1 oznaczałoby to odświeżenie mapy klasycznych europejskich rund, a dla Turcji — sportowy prestiż i impuls wizerunkowy.

Istanbul Park był w kalendarzu w latach 2005–2011, ale współpraca nie została przedłużona. Zadecydowały przede wszystkim kwestie finansowe oraz frekwencja, która nie zawsze spełniała oczekiwania organizatorów. To klasyczny przykład problemu, z którym mierzy się wiele obiektów: sama jakość toru i atrakcyjność sportowa nie wystarczają, jeśli model ekonomiczny wydarzenia nie spina się na dłuższą metę.

Powrót „na ostatnią chwilę” w latach 2020–2021 i pamiętne widowiska

Po dłuższej przerwie Turcja wróciła do gry w wyjątkowych okolicznościach. Gdy pandemia wywróciła kalendarz do góry nogami, Istanbul Park wskoczył jako zastępstwo za odwołane rundy. W sezonach 2020 i 2021 tor znów gościł stawkę F1, a oba weekendy wywołały sporo dyskusji i emocji — również dlatego, że warunki na nawierzchni i pogoda potrafiły mocno namieszać.

Szczególnie zapadła w pamięć edycja z 2020 roku: deszcz, śliska nawierzchnia i wielka stawka w tle sprawiły, że rywalizacja była pełna zwrotów akcji. To właśnie wtedy Lewis Hamilton przypieczętował swój siódmy tytuł mistrza świata, a wyścig stał się jednym z symboli „dziwnego”, pandemicznego sezonu.

Liberty Media i układanka kalendarza: Turcja ma zająć zwalniane miejsce

Jeśli scenariusz z 2027 roku się potwierdzi, Turcja nie pojawi się w kalendarzu „obok wszystkiego”, tylko raczej w miejsce, które ma się zwolnić. W ostatnich tygodniach głośno jest o zmianach dotyczących toru pod Barceloną. Circuit de Catalunya ma zostać włączony w system rotacyjny z belgijskim Spa-Francorchamps, co oznacza, że obiekt w Katalonii nie będzie obecny w każdym sezonie, tylko w wybranych latach.

W praktyce tworzy to przestrzeń, by w 2027 roku w kalendarzu znalazł się nowy-stary gospodarz. Taki ruch ma sens z perspektywy F1: seria chce utrzymać rozpoznawalne, historyczne lokalizacje, a jednocześnie potrzebuje elastyczności, by godzić rosnącą liczbę chętnych i ograniczenia logistyczne.

Co oznacza rotacja Barcelony i Spa dla kibiców Formuły 1?

Model rotacyjny sprawia, że część europejskich klasyków nie znika całkowicie, ale pojawia się rzadziej. Dla kibiców to mieszane wieści: z jednej strony trudniej planować „coroczne” wyjazdy w to samo miejsce, z drugiej — kalendarz zyskuje świeżość, a powroty takich torów jak Istanbul Park mogą stać się regularnym elementem sezonu.

Istanbul Park ma opinię obiektu, który potrafi generować widowisko: długie łuki, zmienne tempo zakrętów i miejsca, gdzie kierowcy muszą balansować na granicy przyczepności. Dla Formuły 1 to atrakcyjne, bo tor nie „pisze” scenariusza z góry, a warunki potrafią podbić dramaturgię. Jeśli Turcja wróci w 2027 roku na stałe, F1 zyska europejską rundę, która już raz udowodniła, że potrafi dostarczyć wyścigu pamiętanego latami.

Twój typ na ten mecz?

Sprawdź aktualne kursy i obstawiaj w ETOTO z bonusem bez ryzyka.

PRZEJDŹ DO OFERTY
PODOBNE WPISY