IMP Challenge w Świętochłowicach jeszcze się nie rozpoczął, a już wzbudza ogromne emocje. Wszystko przez kolizję terminów z zaległym meczem PGE Ekstraligi, która wymusiła korekty na liście startowej. Z rywalizacji wypadli Przemysław Pawlicki i Jakub Miśkowiak, a ich miejsca zajęli kolejni zawodnicy z listy. To jednak nie zamknęło dyskusji, bo decyzje dotyczące obsady i „dzikich kart” wywołały poruszenie wśród kibiców.
Zawody zaplanowano na 1 maja w Świętochłowicach. Stawka jest wysoka, ponieważ IMP Challenge stanowi ostatni etap eliminacji do głównego cyklu Indywidualnych Mistrzostw Polski. Awans uzyska siedmiu najlepszych żużlowców, a pozostali uczestnicy finałów zostaną uzupełnieni między innymi przez medalistów poprzedniej edycji, wybranych zawodników z przepustkami oraz posiadaczy „dzikich kart”.
Problem pojawił się wtedy, gdy na ten sam dzień wyznaczono zaległe spotkanie PGE Ekstraligi między Stelmet Falubazem Zielona Góra a Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. W tej sytuacji udział Przemysława Pawlickiego i Jakuba Miśkowiaka w IMP Challenge stał się niemożliwy, bo obaj są związani z klubami biorącymi udział w ligowym meczu.
Dlaczego zmieniono obsadę IMP Challenge?
Organizatorzy poinformowali, że napięty terminarz oraz nałożenie się zawodów w Świętochłowicach z meczem ligowym wymusiły zmiany. W efekcie w IMP Challenge nie wystartują Pawlicki i Miśkowiak. Ich miejsca otrzymali Radosław Kowalski oraz Bartosz Jaworski, czyli kolejni zawodnicy uprawnieni do wejścia na listę.
Jednocześnie Polski Związek Motorowy zdecydował, że nieobecni żużlowcy dostaną stałe „dzikie karty” na cykl Indywidualnych Mistrzostw Polski. To właśnie ten element wzbudził najwięcej dyskusji. Część kibiców odebrała go jako kontrowersyjny, bo zawodnicy nie pojadą w zawodach eliminacyjnych, a mimo to zachowają drogę do finałowego cyklu.
Co budzi największe emocje wśród kibiców?
Najwięcej pytań dotyczy samego układu kalendarza. To zaległy mecz ligowy został wpisany w termin IMP Challenge, a konsekwencje tej kolizji odczuli zawodnicy oraz organizatorzy zawodów w Świętochłowicach. Dodatkowo rezerwowym w IMP Challenge został Sebastian Szostak, który również reprezentuje częstochowski klub i 1 maja może być potrzebny w meczu ze Stelmet Falubazem Zielona Góra.
To oznacza, że lista startowa wciąż może nie być ostateczna. Jeśli Szostak faktycznie będzie musiał skupić się na obowiązkach ligowych, możliwe są następne korekty. Na razie obowiązuje jednak zestawienie przedstawione po zmianach.
Gdzie obejrzeć IMP Challenge w Świętochłowicach?
Kibice, którzy nie pojawią się na stadionie, będą mogli śledzić rywalizację w TVP Sport. Transmisja z IMP Challenge zwiększa rangę wydarzenia i daje szansę obejrzenia walki o awans do cyklu także tym fanom, którzy nie wybiorą się 1 maja do Świętochłowic.
To ważne, bo zawody zapowiadają się nie tylko jako sportowa eliminacja, lecz także jako wydarzenie z dodatkowym napięciem po zmianach w obsadzie. Przy takiej stawce każdy bieg może mieć znaczenie dla układu finałowego cyklu.
Jak wygląda lista startowa IMP Challenge?
Po korektach obsada zawodów w Świętochłowicach prezentuje się następująco:
- Maciej Janowski – Betard Sparta Wrocław
- Tobiasz Musielak – Cellfast Wilki Krosno
- Mateusz Cierniak – Orlen Oil Motor Lublin
- Kacper Łobodziński – Speedway Kraków
- Bartłomiej Kowalski – Betard Sparta Wrocław
- Maksymilian Pawełczak – Abramczyk Polonia Bydgoszcz
- Jakub Jamróg – Innpro ROW Rybnik
- Szymon Woźniak – Abramczyk Polonia Bydgoszcz
- Bartosz Jaworski – Orlen Oil Motor Lublin
- Piotr Pawlicki – Fogo Unia Leszno
- Radosław Kowalski – Cellfast Wilki Krosno
- Kevin Małkiewicz – BayerSystem GKM Grudziądz
- Norbert Krakowiak – Ultrapur Omega Gniezno
- Bartosz Bańbor – Orlen Oil Motor Lublin
- Antoni Mencel – Hunters PSŻ Poznań
- Krzysztof Buczkowski – Abramczyk Polonia Bydgoszcz
- Sebastian Szostak – Krono-Plast Włókniarz Częstochowa
- Robert Chmiel – Cellfast Wilki Krosno
Kto wywalczy przepustkę do finałów IMP?
Tegoroczny IMP Challenge ma nieco zmienioną wagę, bo do głównego cyklu awansuje siedmiu najlepszych zawodników. Jedną dodatkową stałą „dziką kartę” przyzna Główna Komisja Sportu Żużlowego, co sprawia, że margines błędu dla uczestników będzie jeszcze mniejszy.
Zawody na „Skałce” zapowiadają się więc jako rywalizacja z dużą stawką i napięciem wykraczającym poza sam tor. Zmieniona obsada, kontrowersje wokół terminów oraz walka o miejsce w najważniejszej krajowej rywalizacji indywidualnej sprawiają, że 1 maja w Świętochłowicach może być naprawdę gorąco.