Artur Jędrzejczyk przez lata był jednym z symboli Legii Warszawa, ale jego przyszłość w klubie staje się coraz mniej pewna. Kontrakt obrońcy wygasa po zakończeniu sezonu, a słowa Michała Żewłakowa sugerują, że przy Łazienkowskiej nadchodzi trudna decyzja.
Jędrzejczyk zapisał się w historii Legii
Artur Jędrzejczyk jest jedną z najważniejszych postaci Legii Warszawa w XXI wieku. Pierwszy raz trafił do stołecznego klubu w 2006 roku, występował w nim do 2013 roku, a następnie wrócił na Łazienkowską w 2016 roku.
Od tamtej pory znów stał się częścią drużyny, która walczyła o najwyższe cele. Łącznie rozegrał dla Legii 414 spotkań i zdobył z klubem 14 trofeów. To dorobek, który stawia go wśród najbardziej zasłużonych zawodników w historii „Wojskowych”.
Rola obrońcy jest coraz mniejsza
Obecny sezon pokazuje jednak, że czas Jędrzejczyka w Legii może powoli dobiegać końca. Obrońca ma 38 lat i nie odgrywa już tak dużej roli jak w poprzednich latach.
W tej kampanii wystąpił 15 razy we wszystkich rozgrywkach. Na boisku spędził 825 minut, co wyraźnie pokazuje, że nie jest już pierwszym wyborem sztabu szkoleniowego. Dodatkowo jego kontrakt obowiązuje tylko do końca sezonu.
Żewłakow mówi o trudnej rozmowie
Do sytuacji Jędrzejczyka odniósł się Michał Żewłakow. Dyrektor sportowy Legii przyznał w Canal+ Sport, że rozmowy z tak doświadczonym piłkarzem wymagają wyczucia.
Z jego wypowiedzi wynika, że klub musi brać pod uwagę wiek oraz zdrowie obrońcy. Żewłakow zasugerował, że Jędrzejczyk nie jest już zawodnikiem gotowym do każdego zadania, jakiego może oczekiwać trener.
Legia musi zdecydować, co dalej z ikoną
Przed klubem stoi niewygodny wybór. Jędrzejczyk ma za sobą ogromne zasługi i przez lata dawał Legii charakter, doświadczenie oraz przywiązanie do barw. Z drugiej strony drużyna musi patrzeć na przyszłość i budować kadrę zdolną do regularnej gry na wysokiej intensywności.
Jeżeli umowa nie zostanie przedłużona, odejście Jędrzejczyka będzie końcem ważnego rozdziału przy Łazienkowskiej. Nie będzie to zwykłe rozstanie z rezerwowym zawodnikiem, lecz pożegnanie piłkarza, który przez lata współtworzył tożsamość Legii.