FC Barcelona zrobiła fanom prezent na symboliczne zamknięcie pierwszych 25 lat XXI wieku: pozwoliła im wskazać „kadrę ćwierćwiecza”. Wyszło zaskakująco — w zestawieniu znalazło się miejsce dla Wojciecha Szczęsnego, za to zabrakło Roberta Lewandowskiego, a nawet Sergio Busquetsa. Brzmi jak prowokacja? Klucz tkwi w zasadach głosowania, które bardziej przypominały zabawę numerami niż klasyczny ranking legend.
Plebiscyt Barcelony: wybór według numerów 1–25
To nie była ankieta w stylu „jedenastka marzeń”, w której wygrywają najwięksi w historii. Kibice wybierali zawodników… według numerów na koszulkach — od 1 do 25. Dla każdego numeru przygotowano krótką listę czterech kandydatów. W efekcie w składzie nie pojawił się „najlepszy pomocnik” czy „najlepszy napastnik”, tylko zwycięzca konkretnego numeru. Taka formuła potrafi nagrodzić tych, którzy akurat nosili mniej oblegany numer, a równocześnie wyrzucić z gry gwiazdy, które trafiły na zbyt mocną konkurencję.
Wojciech Szczęsny w Barcelonie: powrót z emerytury, który się opłacił
Historia Szczęsnego idealnie pasuje do kategorii „piłkarskie zwroty akcji”. Polak wrócił do gry, by bronić barw Barcelony, i szybko stał się kimś więcej niż tylko „awaryjnym bramkarzem”. Według danych z tego okresu rozegrał 39 spotkań, zachował 14 czystych kont i dołożył swoją cegiełkę do trzech zdobytych trofeów. Do tego doszły rzeczy, których nie widać w statystykach: spokój, pewność w bramce i sympatia kibiców, którzy lubią zawodników z charakterem.
Dlaczego nie ma Lewandowskiego i Busquetsa?
To nie jest opowieść o tym, że ktoś „nie zasłużył”. Lewandowski znalazł się w puli kandydatów do numeru 9, ale w tej kategorii wygrał Luis Suárez — i przy takiej konkurencji nawet wielkie nazwisko może przegrać głosowanie. Busquets z kolei wypadł przez mechanikę plebiscytu: w jego „numerowej” rywalizacji zwyciężył ktoś inny, a ankieta nie pozwalała na korektę składu pod kątem roli w historii klubu. Zasady były bezlitosne: jedno miejsce na numer, jeden zwycięzca.
Kto przegrał z Polakiem w „dwudziestce piątce”?
Szczęsny został wybrany jako najlepszy „numer 25”, wyprzedzając trzech innych nominowanych. I właśnie tu widać, jak działa format zabawy: bramkarz rywalizował o konkretny numer, a nie o miano najlepszego golkipera w historii Barcelony. W tej kategorii kibice postawili na Polaka.
Najlepsza kadra FC Barcelony pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku (numery 1–25)
-
Víctor Valdés
-
Dani Alves
-
Gerard Piqué
-
Ivan Rakitić
-
Carles Puyol
-
Xavi
-
David Villa
-
Andrés Iniesta
-
Luis Suárez
-
Lionel Messi
-
Neymar
-
Rafinha
-
Joan Garcia
-
Thierry Henry
-
Seydou Keita
-
Fermín
-
Pedro
-
Jordi Alba
-
Lamine Yamal
-
Sergi Roberto
-
Frenkie de Jong
-
Éric Abidal
-
Jules Koundé
-
Yaya Touré
-
Wojciech Szczęsny
Co mówi ten wybór o kibicach Barcelony?
Ten plebiscyt nie jest „spisem największych wszech czasów”, tylko ciekawą migawką sympatii i pamięci kibiców — ułożoną pod nietypowy klucz. Szczęsny skorzystał na tym idealnie: trafił do klubu, dał jakość od razu, a format głosowania sprawił, że jego nazwisko mogło zabłysnąć na równi z legendami. I właśnie dlatego ta lista wzbudza emocje: miesza epoki, role i wielkość w jedną, numerowaną opowieść.
Warto pamiętać, że to zestawienie nie układa się w klasyczną formację 4-3-3 czy 4-2-3-1 — to po prostu „galeria numerów”, a nie pełnoprawny skład meczowy.