Linda Klimovicova nie zdołała przebrnąć przez pierwszy etap kwalifikacji do Wimbledonu. Reprezentantka Polski stoczyła wyrównany pojedynek z Lulu Sun, ale w kluczowych momentach więcej spokoju zachowała rywalka. O losach spotkania przesądziły detale, bo przez niemal cały mecz obie tenisistki bardzo pewnie utrzymywały własne podanie.
Początkowo w kwalifikacjach do tegorocznego Wimbledonu miały rywalizować trzy Polki, jednak Maja Chwalińska otrzymała dziką kartę do głównej drabinki. To sprawiło, że o awans z eliminacji walczyły już tylko Katarzyna Kawa i Linda Klimovicova.
Los nie był łaskawy dla Klimovicovej. Polka już w pierwszej rundzie trafiła na wyżej notowaną Lulu Sun. Reprezentantka Nowej Zelandii została rozstawiona z numerem dziewiątym i od początku uchodziła za faworytkę tego starcia. Ostatecznie potwierdziła to na korcie, wygrywając 7:6(3), 7:5.
Linda Klimovicova walczyła, ale zabrakło przełamania
Pierwszy set był niezwykle wyrównany i przez długi czas żadna z zawodniczek nie była w stanie przejąć pełnej kontroli nad spotkaniem. Co istotne, break pointy wypracowywała wyłącznie Sun, ale Klimovicova za każdym razem potrafiła wyjść z opresji.
Polka skutecznie broniła się w piątym, siódmym i dziewiątym gemie, nie pozwalając rywalce na przełamanie. Przy własnym podaniu prezentowała się solidnie, dlatego o wyniku pierwszej partii musiał rozstrzygnąć tie-break.
Kluczowy moment w tie-breaku
Decydująca rozgrywka również długo pozostawała wyrównana. Obie tenisistki szły punkt za punkt, ale w końcówce więcej jakości pokazała Sun. Przy stanie 4:3 dla Nowozelandki nastąpił moment przełomowy.
Rywalka Polki wygrała dwa kluczowe punkty przy serwisie Klimovicovej, budując przewagę nie do odrobienia. Chwilę później wykorzystała pierwszą piłkę setową i objęła prowadzenie w meczu.
Drugi set rozstrzygnięty w końcówce
Druga partia mogła rozpocząć się idealnie dla Sun, ale już w drugim gemie nie wykorzystała okazji na przełamanie. Później obie tenisistki pewnie utrzymywały własne podania, a wszystko zmierzało w stronę kolejnego tie-breaka.
Największe emocje przyszły w dwunastym gemie. Sun otrzymała szansę na zamknięcie spotkania i choć początkowo zmarnowała aż trzy piłki meczowe, nie wypuściła przewagi z rąk. Przy czwartej okazji dopięła swego i zakończyła mecz.
Dla Klimovicovej oznacza to koniec marzeń o awansie do głównej drabinki Wimbledonu. Polka była blisko przedłużenia rywalizacji, ale w najważniejszych momentach skuteczniejsza okazała się Lulu Sun.