To jeden z tych wyścigów, które co roku rozbudzają wyobraźnię kibiców. Mediolan–San Remo znów zapowiada się jako starcie kilku kolarskich światów: sprinterów marzących o finiszu z grupy, puncherów liczących na decydujący atak oraz górali, którzy chcą rozerwać stawkę jeszcze przed Via Roma. W sobotę 21 marca oczy fanów zwrócą się na liguryjskie wybrzeże, gdzie tradycja miesza się z nieprzewidywalnością, a dwa najsłynniejsze podjazdy mogą wreszcie odegrać rolę większą niż tylko tło dla finału.
Mediolan–San Remo to pierwszy monument sezonu i jednocześnie jeden z najbardziej charakterystycznych wyścigów w całym kalendarzu. Historia tej imprezy sięga 1907 roku, a od samego początku była ona próbą wytrzymałości, odporności na pogodę i umiejętności jazdy na bardzo długim dystansie. Już pierwsza edycja pokazała, że nie jest to zwykły klasyk: do mety dojechała jedynie garstka zawodników, a trasa szybko zyskała opinię jednej z najbardziej wymagających w świecie kolarstwa.
Historia La Primavery i legenda włoskiego wybrzeża
Na przestrzeni dekad wyścig urósł do rangi symbolu wiosennego otwarcia sezonu. Jednym z jego dawnych znaków rozpoznawczych był Passo del Turchino, który przez lata stanowił najpoważniejszą selekcję na trasie. Dodatkowym utrudnieniem bywała aura, bo początek wiosny nad Morzem Liguryjskim nieraz oznaczał wiatr, deszcz, a nawet skrajnie trudne warunki. Najbardziej pamiętna pod tym względem pozostaje edycja z 1910 roku, rozegrana w śnieżnej zamieci.
Do grona pięciu kolarskich monumentów zalicza się:
-
Mediolan–San Remo,
-
Ronde van Vlaanderen,
-
Paryż–Roubaix,
-
Liège–Bastogne–Liège,
-
Giro di Lombardia.
Najwięksi zwycięzcy Mediolan–San Remo
W historii La Primavery nie brakowało dominatorów. Pierwszym triumfatorem był Lucien Petit-Breton, ale prawdziwą legendę zbudował dopiero Costante Girardengo, który wygrywał ten wyścig aż sześć razy. Później wielkie emocje przyniosła era Fausta Coppiego i Gino Bartalego, których sportowa rywalizacja wykraczała daleko poza sam rezultat i stała się częścią włoskiej historii sportu. Szczególnie mocno zapamiętano powojenny triumf Coppiego, odniesiony z gigantyczną przewagą nad resztą stawki.
Absolutnym rekordzistą pozostaje jednak Eddy Merckx. Belg siedmiokrotnie zwyciężał w Mediolan–San Remo i do dziś nikt nie zdołał poprawić tego osiągnięcia. Najbliżej był Erik Zabel z czterema triumfami. To najlepiej pokazuje, jak trudno wygrać ten klasyk więcej niż raz, mimo że pozornie jego profil daje szansę zawodnikom o bardzo różnych charakterystykach.
Trasa 2026 i kluczowe momenty wyścigu
Choć na przestrzeni lat trasa była modyfikowana, kilka punktów pozostało niezmiennych dla tożsamości wyścigu. Współcześnie peleton rusza z Pawii, a później kieruje się ku wybrzeżu. Na finał składają się dobrze znane Tre Capi, następnie Cipressa i wreszcie Poggio di San Remo. To właśnie ten ostatni podjazd, położony zaledwie kilka kilometrów przed metą, od lat rozpala dyskusje o tym, czy da się tam definitywnie rozstrzygnąć walkę o zwycięstwo.
W sobotę 21 marca męski wyścig wystartuje o 10.00. Przejazd przez Passo del Turchino planowany jest około 12.30, a decydująca faza na Cipressie powinna rozpocząć się między 15.30 a 16.00. Finisz na Via Roma przewidywany jest około 17.00. W rywalizacji kobiet, reaktywowanej po latach przerwy, kluczowe fragmenty także przypadną na późne popołudnie. Kobieca odsłona La Primavery ponownie ma przynieść walkę o prestiżowy triumf w ramach UCI Women’s World Tour.
Faworyci, faworytki i transmisja Mediolan–San Remo 2026
W gronie największych kandydatów do zwycięstwa wymienia się przede wszystkim Tadeja Pogačara oraz Mathieu van der Poela. Pierwszy ma argumenty, by rozstrzygnąć wyścig agresywną jazdą na podjazdach, drugi wielokrotnie udowadniał, że idealnie odnajduje się w specyfice tego monumentu. Wysoko stoją także notowania Toma Pidcocka, Wouta van Aerta i Jaspera Philipsena. W szerokim gronie pretendentów do czołowych miejsc znajdują się również:
-
Isaac del Toro,
-
Mads Pedersen,
-
Remco Evenepoel,
-
Filippo Ganna,
-
Juan Ayuso,
-
Matej Mohorič.
W kobiecym wyścigu szczególną uwagę przyciągają Lotte Kopecky oraz Lorena Wiebes. Obie należą do ścisłej światowej czołówki i mają atuty, by rozstrzygnąć rywalizację zarówno po selektywnym finale, jak i z mniejszej grupy. Ważnym elementem tegorocznej edycji będzie też transmisja.
Mediolan–San Remo 2026: transmisja
Zmagania kobiet i mężczyzn będzie można oglądać w Polsce na antenach Eurosportu 1 i Eurosportu 2, z polskim komentarzem. Dzięki temu kibice dostaną pełny obraz wydarzeń od pierwszych godzin ścigania aż po finałowe starcie na Poggio i końcówkę w San Remo.