Ali Gholizadeh usłyszał dramatyczną diagnozę w momencie, gdy był w jednej z najlepszych form od transferu do Lecha Poznań. Zerwane więzadła oznaczają długą przerwę i koniec marzeń o mundialu, ale nie koniec jego historii przy Bułgarskiej. Mistrz Polski zdecydował się na ruch, którego jeszcze niedawno wielu się nie spodziewało.
Ali Gholizadeh z nowym kontraktem w Lechu Poznań
Lech Poznań przedłużył umowę z Alim Gholizadehem. Nowy kontrakt obowiązuje przez kolejne dwanaście miesięcy, choć jeszcze niedawno wydawało się, że po poważnej kontuzji Irańczyka klub może zrezygnować z dalszej współpracy.
Do podpisania dokumentów doszło w środę. Przy okazji przygotowano także specjalną sesję fotograficzną, co pokazuje, że Lech chciał nadać tej decyzji wyraźny, pozytywny przekaz. Klub nie zostawił zawodnika w najtrudniejszym momencie i dał mu czas na powrót do zdrowia.
Poważna kontuzja zatrzymała świetną formę
Gholizadeh był ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji. W ofensywie dawał Lechowi jakość, której od niego oczekiwano, a jego forma rosła w kluczowej części sezonu. Wszystko przerwał jednak wyjazdowy mecz Ekstraklasy z Motorem Lublin.
Badania wykazały zerwanie więzadła krzyżowego przedniego w kolanie. Taka diagnoza oznacza około ośmiu miesięcy przerwy. Dla 30-latka to nie tylko koniec sezonu, lecz także ogromny cios w kontekście reprezentacji Iranu i planów związanych z nadchodzącym mundialem.
Dlaczego Lech Poznań zmienił podejście?
Początkowo pojawiały się informacje, że wygasający z końcem czerwca kontrakt Gholizadeha nie zostanie przedłużony. W obliczu długiej rehabilitacji taki scenariusz wydawał się prawdopodobny z biznesowego punktu widzenia.
Ostatecznie w Poznaniu zapadła inna decyzja. Lech zaproponował zawodnikowi umowę na specjalnych warunkach, a obie strony doszły do porozumienia. To rozwiązanie pozwala klubowi zachować prawa do piłkarza, a Gholizadehowi spokojnie przejść leczenie i wrócić do rywalizacji bez presji natychmiastowego szukania nowego zespołu.
Irańczyk czeka na powrót po długiej przerwie
Przed Gholizadehem wymagające miesiące rehabilitacji. Przy kontuzjach więzadła krzyżowego kluczowe są cierpliwość, właściwe tempo pracy i brak pośpiechu. Lech będzie musiał liczyć się z tym, że zawodnik wróci dopiero w trakcie kolejnego sezonu.
Dla drużyny to jednak inwestycja w piłkarza, który przed urazem zaczął pokazywać pełnię możliwości. Jeśli wróci do odpowiedniej formy, może jeszcze odegrać ważną rolę w ofensywie poznańskiego zespołu.
Transfer, który długo czekał na przełom
Gholizadeh trafił do Lecha Poznań w lipcu 2023 roku z Royal Charleroi. Klub zapłacił za niego 1,8 miliona euro, dlatego od początku oczekiwania były wysokie.
Nie wszystko układało się jednak idealnie. Irańczyk potrzebował czasu, by wejść na poziom, który uzasadniał tak duży wydatek. W obecnym sezonie jego liczby wyglądały już znacznie lepiej: w 29 meczach zdobył sześć bramek i zanotował cztery asysty.
Lech daje Gholizadehowi jasny sygnał
Przedłużenie kontraktu po tak poważnej kontuzji to gest zaufania, ale też kalkulacja sportowa. Lech wie, że zdrowy Gholizadeh może być zawodnikiem robiącym różnicę w Ekstraklasie.
Teraz najważniejszy będzie powrót do pełnej sprawności. Irańczyk straci wiele miesięcy, ale zyskał stabilność i pewność, że po rehabilitacji nadal będzie miał miejsce przy Bułgarskiej. Dla Lecha to szansa, by odzyskać piłkarza, który tuż przed urazem zaczął wyglądać tak, jak oczekiwano od niego od dnia transferu.